Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 885 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


"Polskie obozy śmierci" - to typowa dezinformacja.

czwartek, 31 maja 2012 18:48

Polskie obozy śmierci ?


   Polskie obozy śmierci to typowa dezinformacja z którą trzeba walczyć na wszelkich liniach frontu walki informacyjnej. Od kilku lat Polska walczy ze zintensyfikowanym kreowaniem Polaków na antysemitów oraz nazywaniem obozów koncentracyjnych "polskimi obozami śmierci. Jak widać na razie z marnym skutkiem, gdyż w przekazie medialnym na całym świecie ciągle padają takie sformuowania. Tylko idiota może twierdzić, że współpracownicy i doradcy prezydenta Obamy nie wiedzą jak powinno nazywać się obozy koncentracyjne stworzone przez Niemców w czasie II w.św. Znawcy tematu nazywają to wprost że jest to agentura wpływu i to sięgająca bardzo wysoko bo w administracji Białego Domu. "Obama użył słów o "polskim obozie śmierci" podczas wtorkowych uroczystości pośmiertnego uhonorowania Prezydenckim Medalem Wolności Jana Karskiego. Mówiąc o bohaterskim kurierze polskiego podziemia, który w czasie II wojny światowej bezskutecznie alarmował Zachód o zagładzie Żydów, Obama powiedział, że kurier podziemia AK "został przeszmuglowany do Getta Warszawskiego i polskiego obozu śmierci" (www.pap.pl)

 

 


Dezinformacja

To dezinformacja, w której jedne i te same niemieckie obozy koncentracyjne określa się wieloma różnymi nazwami mówiąc, że są to polskie obozy, nazistowskie obozy , czy też po prostu obozy koncentracyjne lub obozy masowej zagłady celowo pomijając w nazwie, że to były "niemieckie" obozy śmierci, co skutkuje utrwalaniem w  świadomości przeciętnych obywateli fałszywych informacji. Mechanizm produkowania w mediach tej krzywdzącej frazy działa jak mechanizm związany z publicznym pomówieniem, gdzie wprawdzie prawo prasowe nakazuje przeprosić za nieprawdziwe informacje, to jednak istnieje możliwość, że osoby wprowadzone w bład nigdy nie przeczytają tego sprostowania.

Nazywanie obozów koncentracyjnych polskimi ma na celu rozmywanie winy. Jeden z publicystów Rzeczpospolitej pisze:"Co ciekawe, w krótkiej notce biograficznej o Janie Karskim zamieszczonej na stronie internetowej Białego Domu jest także mowa o „okupacji" - nie niemieckiej jednak, lecz „nazistowskiej" ("under Nazi occupation"). Ktoś musiał się więc wysilić, aby do tekstu nie wkradło się słowo „German", które akurat w tym wypadku byłoby jak najbardziej stosowne. ( żródło www.rp.pl, Obama już zrozumiał inni nie, 30.05.2012)

 

 

 

Pożyteczni idioci

W XXI w. gdzie informacja potrafi obalać rządy, wymuszać świadczenia i odszkodowania oraz spychać na margines poszczególne osoby lub grupy społeczne trzeba być idiotą informacyjnym aby wierzyć w dobrą wolę ludzi źle używajacych słów. Ktoś kto uzywa nazwy "Polski Obóz Śmierci" wprowadza opinię publiczną w bład i tworzy w umysłach fałszywe wyobrażenia (pozostawia ślady w postaci rejestratów- zob. cybernetyka społeczna, do których umysł może się podświadomie odwołać ze względu na pozostawiony ślad: podobnie jak w przypadku materiałów reklamowych. Jeśli bez złudzeń przyjrzymy się jak pewne srodowiska z Janem Tomaszem Grossem na czele naciągaja fakty historyczne by  przypisać winę Polakom za mordowanie Żydów, a do tego dołączymy nazywanie niemieckich obozów koncentracyjnych polskimi obozami, to zrozumiemy, że wszystko układa się w jedną propagandową całość. A założenia tej propagandy mają na celu wpędzanie Polaków w kompleks winy. Pozostaje pytanie kto może na tym skorzystać? Odpowiedż jest prosta to Żydzi, którzy wysuwają roszczenia ekonomiczno- majątkowe oraz Niemcy, którzy zapłacili już za swój kompleks winy i aby umniejszyć swoją rolę i zamknąć ten rozdział swojej historii chętnie przenieśli by lub chociaż podzielili by się winą za mordowanie Żydów.


Podziel się
oceń
6
1

komentarze (22) | dodaj komentarz

Seks za informacje

wtorek, 07 lutego 2012 21:47

 

Bolesna lekcja dla polskiego wywiadu czyli

agentki litewskiego wywiadu w II RP

 

Posługiwanie się kobietami dla celów wywiadowczych jest znane w historii. Takim sposobem posłużyli się też Litwini w walce informacyjnej z przedwojenną „Dwójką”.  Jak pokazuje praktyka jeśli chce się służyć ojczyźnie trzeba wyzbyć się jakichkolwiek słabości. Uleganie pokusom i żądzom jest demoralizujące, ale w świecie walki informacyjnej jest pewną katastrofą. Zadaniem wywiadu jest bowiem znaleźć słabe punkty, a potem je wykorzystać.



"Konflikt o Wilno sprawił, że przez cały okres międzywojenny polski wywiad uważnie obserwował potencjał militarny Litwy, interesował się jej wewnętrzną sytuacją polityczną i społeczno-ekonomiczną oraz działaniami na arenie międzynarodowej. Zdobywanie informacji nastręczało jednak wielu problemów. Przeszkodą był przede wszystkim brak w tym kraju, aż do wiosny 1938 roku, polskiego przedstawicielstwa dyplomatycznego oraz funkcjonującego w jego ramach ataszatu wojskowego. Nie było tam także innych oficjalnych lub półoficjalnych przedstawicielstw - prasowych, handlowych, kulturalnych.

Brak legalnego bezpośredniego dostępu do oficjalnych źródeł litewskich, zarówno rządowych, wojskowych, administracyjnych, jak i gospodarczych, zmuszał do zdobywania wiadomości w sposób pośredni. Polacy starali się więc korzystać z życzliwości akredytowanych w Kownie reprezentantów innych państw. Pozostało im też stosowanie na szeroką skalę klasycznych technik operacyjnych, w których główną rolę odgrywał tak zwany czynnik ludzki. Wielkim utrudnieniem dla pracy polskiej agentury był obowiązujący na obszarze Republiki Litewskiej aż do lata 1926 roku stan wojenny. Prerogatywy, jakie w tym okresie miały litewskie służby specjalne, ułatwiały im prowadzenie skutecznych działań operacyjnych i kontrwywiadowcze kontrolowanie obszaru państwa, a także ścisłe inwigilowanie polskiej mniejszości.

Gdzie agent nie może...

Ogromnym zagrożeniem dla polskiego wywiadu były litewskie agentki. To one były sprawczyniami najdotkliwszych jego porażek. Pierwsze kobiety przyjęto do tajnej służby już jesienią 1918 roku. Wtedy to Liudas Gira, któremu polecono stworzyć wojskową służbę informacyjną, wytypował około 20 pań przydatnych do tej pracy. Uznał bowiem, że "one jako pierwsze mogły najlepiej poznać wszelkie pogłoski w mieście (…), a oprócz tego wydawały się nam największymi idealistkami, które rzeczywiście będą pracować rzetelnie i bez wynagrodzenia".

Wśród nich była Marcelė Kubiliūte, którą w 1919 roku wysłano do Wilna z zadaniem zdobywania informacji o polskim garnizonie i transportach wojskowych przejeżdżających przez ten węzeł kolejowy, zbierania polskiej prasy wojskowej i tym podobnych. Wkrótce, przybrawszy pseudonim "Elza", została rezydentką litewskiego wywiadu w tym mieście i stworzyła sprawnie działającą siatkę wywiadowczą. Zebrane przez nią materiały przewoziła do Kowna łączniczka Ona Mikalauskaitė. Poczynaniami Kubiliūte kierował porucznik Juozas Matusaitis z oddziału wywiadowczego (Žvalgybos Skyrius) litewskiego sztabu generalnego.

Oficjalnie Kubiliūte była ekspedytorem i redaktorem wydawanych w Wilnie w języku litewskim periodyków: gazety "Niepodległa Litwa" ("Nepriklausoma Lietuva") i tygodnika "Głos Wilna" ("Vilnius Garsas"). Utrzymywała także kontakty z redakcją wychodzącego od 15 maja 1919 roku w języku polskim "Głosu Litwy". Wydawany na wysokim poziomie dziennik, redagowany przez Mykolasa Biržiškę, miał docierać do spolonizowanych Litwinów oraz służyć informowaniu wileńskich Polaków o stanowisku strony litewskiej w kwestii przynależności państwowej Wileńszczyzny. W praktyce nastawiony był bardzo nieprzychylnie wobec ich poczynań.

Redaktorem odpowiedzialnym "Głosu Litwy" była Aldona Čarnackaitė, która współpracę z wywiadem rozpoczęła już w 1918 roku po powrocie na Litwę z Petersburga, gdzie studiowała medycynę. Pomagała w organizowaniu litewskiego wojska, była sekretarką czołowego działacza narodowego ruchu litewskiego Jonasa Basanavičiusa. Po ewakuowaniu z Wilna na przełomie 1918 i 1919 roku centralnych władz litewskich pozostała w mieście i stała się zaufaną współpracowniczką Biržiški.

Kochliwy podoficer

Jako redaktorki wileńskich periodyków obie kobiety miały częsty kontakt z sekcją cenzury prasy wileńskiej Ekspozytury Oddziału II Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego, którą kierował wtedy kapitan Marian Kościałkowski. W tej instytucji pracował podoficer Piotr Wróblewski. Cieszył się dużym zaufaniem kapitana Kościałkowskiego, więc miał dostęp do najtajniejszych dokumentów. Nie wiemy, kiedy dokładnie i w jakich okolicznościach Wróblewski podjął współpracę z litewskim wywiadem. Wszystko wskazuje jednak na to, że stało się to pod wpływem Aldony Čarnackaitė latem 1919 roku.

Właśnie wtedy kowieński okręg Polskiej Organizacji Wojskowej (POW), kierowany przez porucznika Rajmunda Kawalca, podległy Ekspozyturze Oddziału II w Wilnie, kończył przygotowania do powstania na Litwie Kowieńskiej, które miało doprowadzić do obalenia nieprzyjaznego Polsce rządu Mykolasa Sleževičiusa i rozwiązania Rady Krajowej (Taryby). Plany te znał Wróblewski. Trudno dziś wskazać jednoznacznie motywy jego działania, mogły to być kwestie materialne, zaangażowanie uczuciowe, a niewykluczone, że jedno i drugie. W każdym razie Wróblewski pochwalił się Čarnackaitė, że jest zaufanym pracownikiem kapitana Kościałkowskiego i na jego polecenie jeździ do Kowna ze specjalnymi zadaniami. Twierdził, że znane są mu polskie plany wojskowe wobec Litwy i że za odpowiednim wynagrodzeniem może je przekazać premierowi Sleževičiusowi.

Informacja o jego ofercie dotarła do Kubiliūte, a ta za pośrednictwem łączniczki Mikalauskaitė przekazała ją do Kowna. Litwini przyjęli propozycję. Nadali Wróblewskiemu pseudonim "Daukantas" i zażądali konkretów. Wtedy Wróblewski przekazał im wiadomość, że 28 sierpnia ma nastąpić zbrojne wystąpienie POW, wspierane przez członków Organizacji Strzelców Nadniemeńskich (OSN). Wkrótce zabrany przez niego z archiwum wileńskiego okręgu POW wykaz 66 członków OSN trafił w ręce Litwinów.

W nocy z 28 na 29 sierpnia na polecenie Liudasa Giry, szefa Oddziału Wywiadowczego, rozpoczęły się aresztowania. Zatrzymano około 200 osób, w tym 15 oficerów. Brakowało jednak niepodważalnych dowodów, że przygotowywali oni przewrót. Jeden z oficerów kowieńskiej komendantury Jurgis Bobelis, który uczestniczył w likwidacji spisku, pisał: "Mieliśmy wiadomości, że gdzieś w Kownie jest całe archiwum POW, po którego znalezieniu wszystko się wyjaśni. Przez pewien czas błądziliśmy jak ślepi. Otrzymaliśmy wiadomość, że archiwum przechowywane jest w Czerwonym Dworze. Pojechaliśmy, przejrzeliśmy wszystkie kąty i wróciliśmy, niczego nie znalazłszy".

Prawdopodobnie nigdy by tego archiwum nie odkryli, gdyby znowu nie pomógł "Daukantas". Zdawał sobie sprawę z tego, że w każdej chwili może zostać zdemaskowany, więc 21 września 1919 roku zabrał z szaf ekspozytury następne ważne dokumenty i wręczył Čarnackaitė. Od niej trafiły do Biržiški, który załatwił ich przerzut do Kowna. Tam także uciekł Wróblewski i poinformował Litwinów, że archiwum POW znajduje się w Kownie, w domu Niekraszów, przy ulicy Podgórnej 36. Pojechał tam niezwłocznie oddział komendantury i po kilkugodzinnej rewizji, nawet przekopaniu ogrodu, natrafiono na dokumenty ukryte w kotle blaszanym. Znaleziono także szyfr, więc odczytano nazwiska 369 peowiaków i 122 Litwinów, którzy z nimi sympatyzowali. Natychmiast rozpoczęły się aresztowania. Zatrzymani zostali między innymi Rajmund Kawalec i Stanisław Niekrasz, naczelnik Wydziału Wywiadowczego POW.

Z Wilna musiała także uciekać Aldona Čarnackaitė. Pojechała do Kowna, a po kilku miesiącach, w 1920 roku, wysłano ją do Berlina na studia medyczne. Ukończyła je cztery lata później. Za zasługi w wojnie o niepodległość, a konkretnie za wkład w likwidację polskiej konspiracji na Kowieńszczyźnie, odznaczono ją w 1928 roku ówczesnym najwyższym odznaczeniem litewskim - Krzyżem Pogoni (Vyčio Kryžius).

  Wywiad   intymny

W aferze Wróblewskiego nie została ujawniona rola Kubiliūte, rezydentki litewskiego wywiadu w Wilnie. Mogła więc jeszcze przez prawie trzy lata prowadzić działalność szpiegowską, którą tak opisała: "Gdy pracowałam w litewskim wywiadzie, wykorzystałam zaloty polskiego majora Antoniego Jankowskiego. Był on na jakimś stanowisku w sztabie wojskowym i interesował się nim litewski oddział sztabu generalnego. Wykonując zadania tego oddziału, pozostawałam dłuższy czas w intymnym związku z majorem Jankowskim i jednocześnie uzyskiwałam od niego potrzebne litewskiemu wywiadowi dane o polskim wojsku".

Agenturalną działalność Kubiliūte ujawniono dopiero w 1922 roku. Zdołała jednak opuścić Wilno. Posługiwała się dokumentami wystawionymi na nazwisko Elżbieta Boniewicz. Na Litwie zatrudniono ją w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Za zasługi w wojnie o niepodległość także i ona została odznaczona w 1928 roku Krzyżem Pogoni.

Mówi się, że historia jest nauczycielką życia. Ta słuszna sentencja Cycerona bywa jednak często zapominana. Wydawało się, że wydarzenia z 1919 roku i lat 1920–1921 utkwią w pamięci pracowników Oddziału II. Tak się jednak nie stało. Sześć lat później doszło do kolejnej wielkiej afery wywiadowczej. Tym razem w głównej roli wystąpił porucznik Ryszard Grzybowski, kierownik Referatu Kontrwywiadowczego Ekspozytury numer 1 Oddziału II w Wilnie.

Historia się powtarza

Cała historia zaczęła się w 1924 roku, kiedy oddział informacyjny litewskiego sztabu generalnego otrzymał informację, że w Wilnie jeden z pracowników polskiego wywiadu prowadzi bujne życie towarzyskie. Prawie codziennie widziano go w najlepszych lokalach, często w otoczeniu kobiet. Litwini postanowili to wykorzystać. Wkrótce w wileńskich kawiarniach i restauracjach, w miejscach, które najczęściej odwiedzał polski oficer, zaczęła pojawiać się młoda, ładna i elegancka kobieta. Porucznik Grzybowski od razu zwrócił na nią uwagę i znalazł okazję, aby ją poznać. Zaczęli się coraz częściej spotykać, a rachunki w restauracjach i kawiarniach opłacała dziewczyna.

Rozpoczął się burzliwy romans. Niebawem porucznik Grzybowski zaczął ją zapraszać do swojego pokoju w wileńskiej ekspozyturze, co było złamaniem wszelkich zasad pracy. W kwietniu 1925 roku, w czasie kolejnej upojnej randki, litewska agentka wsypała mu do szklanki środek nasenny. Po przebudzeniu się porucznik Grzybowski zobaczył, że kochanka zniknęła. Prawdziwe przerażanie ogarnęło go jednak wtedy, kiedy zauważył brak teczek personalnych polskich agentów pracujących na kierunku litewskim. Lekkomyślnemu oficerowi groził proces, a sąd wojskowy mógł go skazać nawet na najwyższy wymiar kary - rozstrzelanie.

W tej sytuacji porucznik uznał, że jedynym rozwiązaniem jest ucieczka na Litwę. Jak pomyślał, tak zrobił. Tam przekazał oficerom litewskiego oddziału informacyjnego wszystkie dane dotyczące metod pracy wywiadu polskiego na Litwie, wydał również znanych mu agentów i konfidentów. Pozwoliło to kontrwywiadowi litewskiemu zlikwidować większość polskich placówek wywiadowczych, aresztować wielu agentów. Ci, którzy ocaleli, musieli uciekać z Litwy. Była to jedna z największych i najdotkliwszych klęsk polskiego przedwojennego wywiadu wojskowego".

(Za WP: Polska Zbrojna,Razenie seksem- jak agentki "łamały Polaków ,2012-02-01)


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

homoseksualizm w natarciu

środa, 23 marca 2011 22:06

 

Homo   Związki cz.II

 


 

          Większość normalnych ludzi, którzy dotąd nie interesowali się problemem homoseksualizmu jest zdziwiona jak to się stało, że lobby gejowskie zdobywa coraz większą aprobatę dla swoich celów. Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba cofnąć się do 1987 r. kiedy to w gejowskim czsopiśmie „Guide Magazine” ukazał się artykuł formułujący cele propagandy homoseksualnej. Na początku oczywiście chciano rozmiękczyć opinię publiczną, uczynić swój program strawnym dla przeciętnego Amerykanina i zaistnieć w mediach. „Przynajmniej na początku dążymy do znieczulenia publiczności i niczego więcej. Nie możemy oczekiwać pełnego "dowartościowania" czy "zrozumienia" homoseksualizmu przez przeciętnego Amerykanina. Darujcie sobie przekonywanie mas, że homoseksualizm to coś dobrego. Ale jeśli tylko potraficie sprawić, by pomyślały, że to coś innego i wzruszyły ramionami, to właściwie już wygraliście bitwę o prawa”. Aby uzyskać pożadane cele wyznaczono sześć głownych punktów:

Krok 1

 Mówcie o homoseksualistach i homoseksualizmie tak często i tak głośno, jak to możliwe

    O tym, że można mówić o gejach przy każdej nadarzającej się okazji wszyscy przekonują się rzeczywiście na każym kroku. Przykładem jest sport masowy i takie pomysły jak w Holandii, gdzie : „Lewicowa partia holenderska wystąpiła z propozycja, by dziewczęta w minispódniczkach, całujące zwycięzców etapowych słynnego wyścigu kolarskiego Giro d'Italia, w Amsterdamie zastąpiła para gejów […]Jeden na dziesięciu kolarzy jest gejem - powiedział autor propozycji, radny miejski Fjodor Molenaar, z partii Zielona Lewica, która jest w koalicji rządzącej Amsterdamem.”  (www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/sport/zwycieskich-kolarzy-beda-calowac-geje, 19.02.2010) Ostatnio z mediów dowiedzieliśmu się  o tym, że polscy geje chcą swojej trybuny na Euro 2012 i będzie to Tęczowa Trybuna… 

       

 

Krok 2:

przedstawiajcie gejów jako ofiary, nie jako agresywnych rywali


„Medialna kampania nagłaśniająca wizerunek geja-ofiary powinna stosować symbole, które obniżają w opinii publicznej poczucie zagrożenia, osłabiają jej mechanizmy obronne i wzmacniają wiarygodność roli ofiary […] Szczegółowe zdjęcia pobitych gejów, udramatyzowane opowieści o niepewności swego miejsca pracy i dachu nad głową, o odbieraniu prawa do opieki nad dzieckiem oraz o publicznych upokorzeniach”
  Ta zasada została doskonale przyswojona przez polskich gejów. Wszyscy pamiętamy jak czołowy gej RP Robert Biedroń w 2010 r. uświadomił sobie, że aby grać rolę prześladowanego geja potrzebuje jakiegoś publicznego incydentu. W tym celu udał się na Marsz Niepodległości w dniu 11 listopada sprowokować manifestantów.  Niestety przeszkodziła mu w tym Policja zabezpieczająca manifestację, rozwścieczony i zdesperowany rzucił się na Policjantów.

Krok 3:
dajcie obrońcom poczucie, że działają w dobrej sprawie


„Szczególnie ważne, by ruch gejowski podczepił swoją sprawę do powszechnie akceptowanych standardów prawa i sprawiedliwości. Heteroseksualni obrońcy gejów muszą mieć bowiem pod ręką przekonującą odpowiedź na moralne argumenty ich wrogów. Homofobi ubierają swój emocjonalny wstręt w ciężkie szaty dogmatów religijnych. Obrońcy praw gejów muszą więc być gotowi odpierać dogmaty zasadami.”


Krok 4:
zadbajcie, żeby geje dobrze wypadali              

 

Honorowy poczet gejów i biseksualistów zapiera dech. Od Sokratesa do Szekspira, od Aleksandra Wielkiego do Aleksandra Hamiltona, od Michała Anioła do Walta Whitmana, od Safony do Gertrudy Stein - lista jest stara, ale wciąż szokuje heteroseksualną Amerykę. W krótkim czasie zręczna i bystra kampania medialna może przemienić wspólnotę gejowską w matkę chrzestną cywilizacji zachodniej.

Równolegle nie powinniśmy zapominać o poparciu ze strony gwiazd.


Krok 5:
sprawcie, aby wrogowie wypadli źle

Na późniejszym etapie kampanii, kiedy już reklamy gejowskie spowszednieją, nadejdzie czas rozprawić się z pozostającymi nadal przeciwnikami. Mówiąc bez ogródek - trzeba ich zmieszać z błotem. Mamy przy tym dwojakie cele. Po pierwsze chcemy zastąpić pewną siebie homofobię ogółu wstydem i poczuciem winy. Po drugie chcemy sprawić, by wrogowie gejów wyglądali tak paskudnie, że przeciętny Amerykanin będzie chciał się od nich trzymać z daleka.


Krok 6:
szukajcie funduszy

Intensywna kampania w rodzaju tu opisanej wymaga niespotykanych dotąd wydatków przez wiele miesięcy, a nawet całe lata. Skuteczna reklama kosztuje. Dopiero wiele milionów dolarów może rozpędzić machinę. W tym kraju mieszka 10 - 15 milionów osób o wyraźnej tendencji homoseksualnej. Jeśli każdy z nich wpłaciłby dwa dolary na kampanię, to budżet byłby porównywalny z tym, czym dysponują najgłośniejsi wrogowie. A ponieważ geje nieutrzymujący rodziny zwykle mają więcej pieniędzy na swobodne wydatki niż przeciętnie, mogą wpłacić znacznie więcej.

(Zob: http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_070616/plus_minus_a_7.html)

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

homoseksualizm w natarciu

wtorek, 15 lutego 2011 23:55

 

 

Homo   Związki cz.I

 

 

 

 

  Polska.  W dniu 5 lutego 2011 roku  Sejm przyjął ustawę o prywatnym prawie międzynarodowym, która wg ekspertów jest niesprecyzowanym aktem prawnym, który w niedalekiej przyszłości posłuży w Polsce jako narzędzie do zalegalizowania małżeństw homoseksualnych.  Sytuacja zmusza do refleksji bowiem przy tak ważnym głosowaniu zabrakło tylko jednego głosu aby została uchwalona poprawka zgłoszona przez PIS. Przepadła poprawka mówiąca, że „małżeństwem w rozumieniu niniejszej ustawy jest tylko związek kobiety i mężczyzny i  nie stosuje się przepisów prawa obcego regulującego związki osób tej samej płci” . Za tą poprawką głosowało 209 posłów, przeciw było 210, 3 wstrzymało się od głosu, a 38 posłów nie brało udziału w głosowaniu.



Obecnie w mediach na każym kroku jesteśmy poddani  propagandzie gejowskiej. Najbardziej zaawansowana pod tym zględem jest kinematografia i nie trzeba tu przytaczać faktów bowiem prawie w każdym filmie jest wątek homoseksulny, najpierw sporadycznie pokazywany na zasadzie zaakcentowania problemu: gej jako ofiara, póżniej przypisywanie dobrych cech: np. gej najlepszy  przyjaciel kobiety, wreszcie walka o uprzywilejowane prawa. Podobnie w muzyce, sztuce  i wszelkich formach przekazu zgodnie z flozofią  by mówić ile się da i gdziekolwiek się da o homoseksualiźmie. Na świecie istnieją potężne organizacje gejowskie, które opracowują skuteczne metody walki o specjalne prawa homoseksualistów. W naszym kraju pożywką dla tych organizacji jest zobojętnienie społeczeństwa   i  upadek klasy politycznej.W Polsce  największa lewicowa partia polityczna SLD już dawno przestała walczyć o prawa najuboższych i zwykłych ludzi zajmujących się pracą fizyczną. Dlatego zamiast walki o ludzi pracy tak jak to robiła kiedyś lewica dziś pseudolewica w postaci SLD zajmuje się prawami gejów i lesbijek. To nie jest zmiana idei , ale brak jakichkolwiek idei. Podobnie jest z rządzącą partią Donalda Tuska, która jest zagubiona w tym temacie i nie ma zdania, bowiem głosy za i przeciw podzieliły się prawie po połowie. W świecie gdzie brak jest idei i zasad górę biorą najgorsze instynkty. Przed nami kroczy  widmo degeneracji a poparcie dla homoseksualizmu  to dopiero początek.  Co nas może czekać?


   W Szkocji po przejęciu władzy przez Partię Pracy wprowadzono zmiany obyczajowe. W 2007 r. homoseksualne lobby odniosło wielki sukces . Wprowadzono kuriozalne wytyczne dla pracowników służby zdrowia, które zakazały używania przez personel szpitala „homofobicznych '' słów „mama'' i „tata”. Te rozzwiązania nie zdziwiły ekspertów bowiem : „Homoseksualizm już dawno wkroczył do szkockich szkół. Od siedmiu lat prowadzi się tam na ten temat rozmaite pogadanki i lekcje. Wprowadzane są programy mające na celu walkę z dyskryminacją i przemocą wymierzoną w dzieci uważające się za homoseksualistów.

W 2006 r. wprowadzono nawet specjalne zajęcia, na których instruowano dzieci, w jaki sposób powinno się uprawiać „bezpieczny homoseksualny seks''. Oprócz wskazówek czysto technicznych opowiadano dzieciom o prezerwatywach, które mają chronić przed AIDS, o „emocjonalnej stronie homoseksualizmu'' oraz o tym, w jaki sposób skontaktować się z gejowskimi organizacjami''.

 

 

    W Szwecji jest coraz więcej „rodzin” homoseksualnych, gdzie pani  les z pnią les i gej z gejem wychowują dzieci. Tam prawo dopuszcza adopcję dzieci przez osoby homoseksualne, ale   nawet to nie wystarcza. Choć aż 40 tys dzieci jest wychowywane przez zdeklarowanego homoseksualistę ( 1+1) , a jeszcze więcej w układze dwoje „ rodziców”  tej samej płci plus dziecko ( 2+1 ) , to :”Coraz powszechniejszy staje się wariant (4+1), gdy na wspólne spłodzenie i wychowanie potomka decydują się dwie pary: lesbijek i gejów. Jonas Gardell, popularny szwedzki pisarz i komik, wychowuje syna Amosa wspólnie ze swoim mężem, znanym prezenterem Markiem Levengoodem i dwiema zprzujaźnionymi lesbijkami (jedna jest biologiczną mamą chłopca). Każda osoba z czwórki czuje się pełnoprawnym rodzicem, choć w oczach prawa mogą nim być tylko dwie osoby. Dlatego coraz częściej w Szwecji mówi się o zmianach w prawie rodzinnym, tak by dopuścic do przyznania opieki nad dzieckiem więcej niż dwu osobom naraz”.


 

 

W 2006 roku w Holandii powstała pierwsza na świecie partia NVD dążąca do legalizacji pedofilii. Na razie nie ma wielu członków. Większość pedofilów woli się nie ujawniać. O skali zjawiska świadczy jednak coraz szersza oferta forów internetowych: " W Holandii już w latach 50. powstawały organizacje i pisma pedofilskie, jednak po aferze pedofila mordercy Marca Dutroux Holendrzy przerazili się, do czego może doprowadzić taka tolerancja.

Choć Dutroux gwałcił i zabijał dzieci w Belgii, jego sprawa wstrząsnęła sąsiednimi narodami nie mniej niż Belgami. W 1998 r. parlament holenderski zakazał posiadania pornografii dziecięcej nawet do celów prywatnych, a cztery lata później uznał kontakt seksualny z osobą poniżej 16. roku życia za przestępstwo. Wtedy pedofile postanowili zmienić strategię.

NVD chce uczynić legalizację pedofilii tylko jednym z elementów dużego programu politycznego, by zdobyć poparcie wielu grup, którym doskwierają różne normy społeczne.

I tak sodomitom proponuje legalizację współżycia ze zwierzętami, a ekshibicjonistom prawo chodzenia publicznie nago. Niektórym pewnie spodoba się postulat pokazywania filmów pornograficznych w telewizji w ciągu dnia. Każdy zaś skorzystałby na pomyśle... darmowych przejazdów koleją". (www.wyborcza.pl, Holenderscy pedofile zaczynją polityczną ofensywę 13.06.2006)

 


 

              Poniżej przedstawiamy listę posłów, którzy  5 lutego 2011 głosowali przeciw tradycyjnemu małżeństwu czyli  związku kobiety i mężczyzny:

PO


Tadeusz Arkit - przeciw
Urszula Augustyn - przeciw
Tadeusz Aziewicz - przeciw
Klaudiusz Balcerzak - przeciw
Bogdan Bojko - przeciw
Jerzy Borowczak - przeciw
Łukasz Borowiak - przeciw
Krzysztof Brejza - przeciw
Roman Brodniak - przeciw
Beata Bublewicz - przeciw
Bożenna Bukiewicz - przeciw
Stanisław Chmielewski - przeciw
Janusz Chwierut - przeciw
Janusz Cichoń - przeciw
Leszek Cieślik - przeciw
Piotr Cieśliński - przeciw
Barbara Czaplicka - przeciw
Czesław Czechyra - przeciw
Alicja Dąbrowska - przeciw
Ewa Drozd - przeciw
Mirosław Michał Drzewiecki - przeciw
Artur Dunin - przeciw
Zenon Durka - przeciw
Janusz Dzięcioł - przeciw
Waldy Dzikowski - przeciw
Jerzy Feliks Fedorowicz - przeciw
Andrzej Gałażewski - przeciw
Stanisław Gawłowski - przeciw
Magdalena Gąsior-Marek - przeciw
Łukasz Gibała - przeciw
Artur Gierada - przeciw
Tomasz Głogowski - przeciw
John Abraham Godson - przeciw
Cezary Grabarczyk - przeciw
Aleksander Grad - przeciw
Mariusz Grad - przeciw
Paweł Graś - przeciw
Rafał Grupiński - przeciw
Iwona Guzowska - przeciw
Andrzej Halicki - przeciw
Agnieszka Hanajczyk - przeciw
Stanisław Huskowski - przeciw
Tadeusz Jarmuziewicz - przeciw
Michał Jaros - przeciw
Leszek Jastrzębski - przeciw
Roman Kaczor - przeciw
Grzegorz Karpiński - przeciw
Włodzimierz Karpiński - przeciw
Jarosław Katulski - przeciw
Jan Kaźmierczak - przeciw
Małgorzata Kidawa-Błońska - przeciw
Józef Piotr Klim - przeciw
Krystyna Kłosin - przeciw
Magdalena Kochan - przeciw
Zbigniew Konwiński - przeciw
Ewa Kopacz - przeciw
Domicela Kopaczewska - przeciw
Leszek Korzeniowski - przeciw
Jacek Kozaczyński - przeciw
Jerzy Kozdroń - przeciw
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz - przeciw
Robert Kropiwnicki - przeciw
Jacek Krupa - przeciw
Marek Krząkała - przeciw
Tomasz Kulesza - przeciw
Jan Kuriata - przeciw
Stanisław Lamczyk - przeciw
Tomasz Lenz - przeciw
Izabela Leszczyna - przeciw
Dariusz Lipiński - przeciw
Arkadiusz Litwiński - przeciw
Beata Małecka-Libera - przeciw
Michał Marcinkiewicz - przeciw
Katarzyna Matusik-Lipiec - przeciw
Konstanty Miodowicz - przeciw
Czesław Mroczek - przeciw
Izabela Katarzyna Mrzygłocka - przeciw
Joanna Mucha - przeciw
Jan Musiał - przeciw
Tadeusz Naguszewski - przeciw
Sławomir Neumann - przeciw
Stefan Niesiołowski - przeciw
Tomasz Piotr Nowak - przeciw
Mirosława Nykiel - przeciw
Marzena Okła-Drewnowicz - przeciw
Janina Okrągły - przeciw
Danuta Olejniczak - przeciw
Paweł Olszewski - przeciw
Paweł Orłowski - przeciw
Andrzej Orzechowski - przeciw
Maciej Orzechowski - przeciw
Konstanty Oświęcimski - przeciw
Zbigniew Pacelt - przeciw
Witold Pahl - przeciw
Tadeusz Patalita - przeciw
Sławomir Piechota - przeciw
Elżbieta Pierzchała - przeciw
Danuta Pietraszewska - przeciw
Jarosław Pięta - przeciw
Teresa Piotrowska - przeciw
Julia Pitera - przeciw
Marek Plura - przeciw
Agnieszka Pomaska - przeciw
Sławomir Preiss - przeciw
Damian Raczkowski - przeciw
Elżbieta Radziszewska - przeciw
Grzegorz Raniewicz - przeciw
Tadeusz Ross - przeciw
Grzegorz Roszak - przeciw
Beata Rusinowska - przeciw
Jakub Rutnicki - przeciw
Sławomir Rybicki - przeciw
Zbigniew Rynasiewicz - przeciw
Andrzej Ryszka - przeciw
Jan Rzymełka - przeciw
Grzegorz Schetyna - przeciw
Radosław Sikorski - przeciw
Krystyna Skowrońska - przeciw
Bożena Sławiak - przeciw
Tomasz Smolarz - przeciw
Jarosław Stolarczyk - przeciw
Michał Stuligrosz - przeciw
Wiesław Suchowiejko - przeciw
Paweł Suski - przeciw
Miron Sycz - przeciw
Michał Szczerba - przeciw
Adam Szejnfeld - przeciw
Grzegorz Sztolcman - przeciw
Jakub Szulc - przeciw
Krystyna Szumilas - przeciw
Bożena Szydłowska - przeciw
Iwona Śledzińska-Katarasińska - przeciw
Anna Śliwińska - przeciw
Jan Walenty Tomaka - przeciw
Piotr Tomański - przeciw
Irena Tomaszak-Zesiuk - przeciw
Cezary Tomczyk - przeciw
Tomasz Tomczykiewicz - przeciw
Łukasz Tusk - przeciw
Krzysztof Tyszkiewicz - przeciw
Robert Tyszkiewicz - przeciw
Cezary Urban - przeciw
Piotr Waśko - przeciw
Robert Węgrzyn - przeciw
Monika Wielichowska - przeciw
Jarosław Wojciechowski - przeciw
Radosław Witkowski - przeciw
Marek Wojtkowski - przeciw
Ewa Wolak - przeciw
Marek Wójcik - przeciw
Adam Wykręt - przeciw
Jacek Zacharewicz - przeciw
Renata Zaremba - przeciw
Ryszard Zawadzki - przeciw
Bogdan Zdrojewski - przeciw
Marek Zieliński - przeciw
Jerzy Ziętek - przeciw
Stanisław Żmijan - przeciw
Adam Żyliński - przeciw

Arkady Fiedler - ws.
Dorota Rutkowska - ws.
Henryk Siedlaczek - ws.

Paweł Arndt - nie głosował
Aldona Młyńczak - nie głosowała
Kazimierz Plocke - nie głosował
Norbert Raba - nie głosował
Wojciech Sokołowski - nie głosował

Donald Tusk - nie głosował
Jadwiga Zakrzewska- nie głosował
PiS
Mieczysław Golba - przeciw

Edward Czesak - nie głosował
Jan Dziedziczak - nie głosował
Tomasz Górski - nie głosował
Wojciech Jasiński - nie głosował

Jarosław Kaczyński - nie głosował
Karol Karski - nie głosował
Izabela Kloc - nie głosował
Barbara Marianowska - nie głosował
Arkadiusz Mularczyk - nie głosował
Halina Olendzka - nie głosowała
Wojciech Szarama - nie głosował
Beata Szydło - nie głosował

Waldemar Wrona - nie głosował

SLD
Romuald Ajchler - przeciw
Leszek Aleksandrzak - przeciw
Bartosz Arłukowicz - przeciw
Anna Bańkowska - przeciw
Anita Błochowiak - przeciw
Eugeniusz Czykwin - przeciw
Tomasz Garbowski - przeciw
Witold Gintowt-Dziewałtowski - przeciw
Henryk Gołębiewski - przeciw
Tadeusz Iwiński - przeciw
Ryszard Kalisz - przeciw
Tomasz Kamiński - przeciw
Jacek Kasprzyk - przeciw
Witold Klepacz - przeciw
Jan Kochanowski - przeciw
Sławomir Kopyciński - przeciw
Bożena Kotkowska - przeciw
Jacek Kowalik - przeciw
Janusz Krasoń - przeciw
Zbigniew Kruszewski - przeciw
Krystyna Łybacka - przeciw
Wacław Martyniuk - przeciw
Zbigniew Matuszczak - przeciw
Jarosław Matwiejuk - przeciw
Henryk Milcarz - przeciw
Tadeusz Motowidło - przeciw
Grzegorz Napieralski - przeciw
Artur Ostrowski - przeciw
Sylwester Pawłowski - przeciw
Grzegorz Pisalski - przeciw
Stanisława Prządka - przeciw
Stanisław Stec - przeciw
Elżbieta Streker-Dembińska - przeciw
Wiesław Andrzej Szczepański - przeciw
Tadeusz Tomaszewski - przeciw
Jerzy Wenderlich - przeciw
Marek Wikiński - przeciw
Bogusław Wontor - przeciw
Stanisław Wziątek - przeciw
Elżbieta Zakrzewska - przeciw

Marek Balicki - nie głosował
Wojciech Pomajda - nie głosował
Stanisław Rydzoń - nie głosował

Ryszard Zbrzyzny - nie głosował

PSL

Mieczysław Marcin Łuczak - przeciw
Stanisław Olas - przeciw
Rygiel Wiesław - przeciw
Stanisław Witaszczyk - przeciw

Eugeniusz Kłopotek - nie głosował

Jan Łopata - nie głosował

Waldemar Pawlak - nie głosował

Janusz Piechociński - nie głosował
Józef Racki - nie głosował

Józef Zych - nie głosował
PJN
Zbysław Owczarski - nie głosował

Jacek Tomczak - nie głosował
SdPl
Marek Borowski - przeciw
Grażyna Ciemniak - przeciw
Izabella Sierakowska - przeciw
Zdzisława Janowska - nie głosowała
SD
Marian Filar - nie głosował

Jan Widacki - nie głosował

Niezrzeszeni

Andrzej Celiński - przeciw
Zbigniew Chlebowski - przeciw
Ryszard Galla - przeciw

Cezary Atamańczuk - nie głosował

Krzysztof Grzegorek - nie głosował

Longin Komołowski - nie głosował

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Podstawowe prawa socjologiczne

wtorek, 19 października 2010 22:53


Jak powstaje

norma społeczna


 


 


      

   Pojęcie normy społecznej rozumianej jako dobro ogółu powoli przestaje funkcjonować w świadomości przeciętnego  obywatela, zamiast niego lansuje się wizję społeczeństwa widzianego jako sumę luźno powiązanych ze sobą jednostek. Konsekwencją tego jest wynaturzenie zachowań jednostki, której się mówi tylko o zaspokajaniui własnych potrzeb. Niewiele natomiast mówi się o tym, że człowiek jest systemem autonomicznym oraz ze sam jest częscią  nadsystemu, który stanowi naród.
  Model społeczeństwa, w którym relatywizuje się różne metody postepowania, a także wprowadza obce normy postępowania niezgodne z pamięcią nadsystemu (obce doświadczenia) prowadzi do dezintegracji narodu pojmowanego jako całość.

   Tymczasem człowiek w swoim życiu doświadcza dwóch rodzajów oddziaływań: bezpośredniego- rozkazy, rozporządzenia, polecenia itp  oraz pośredniego czyli wychowania a z tym związane jest kształtowania odpowiednich norm w społeczeństwie. Jest to swoisty mechanizm społeczny, w którym urabia się świadomość jednostki w toku współżycia społecznego. Każdy człowiek żyjący w danym społeczeństwie jest poddany temu zjawisku, gdyż odbywa się to w sposób spontaniczny i jest regulowane przez podstawowe prawa socjologiczne. Polega to na tym, że„Proces ten odbywa się na gruncie wzajemnego komunikowania sobie przez ludzi ich własnych przeżyć, wskutek czego w społeczeństwie ścierają się ze sobą różne oceny indywidualne, aby stopniowo wytwarzać wartości społeczne, będące poniekąd rezultatem podświadomego plebiscytu społecznego oraz źródłem przeciętnych ocen o powtarzających się powszechnie faktach życia indywidualnego. Zdarzenia korzystne dla gromady społecznej zyskują w tym  plebiscycie dodatnie wartości, gdy to, co w tej gromadzie przynosi szkodę, bywa uważane za rzecz społecznie szkodliwą, chociaż dla pewnych osobników  dana rzecz lub czyn mogą być korzystne (np.kradzież)" (Henryk Piętka, Wstęp do nauki prawa, Warszawa 1947, s.10)

 

Uproszczony w dużym stopniu mechanizm postawania normy można przedstawić jako działanie długofalowe i etapowe.Rysunek poniżej przedstawia graficznie sytuację kiedy nie ma jeszcze ukształtowanej normy w świadomości danej jednostki i wtedy potrzeba więcej niż jeden bodziec ( B1, B2), aby uzyskać pożądane działanie (Reakcję-R). Jak widać na rysunku Reakcja (R) zaznaczona jest przerywaną linią, gdyż brak wyrobionej normy skutkuje niepewnością co do właściwej Reakcji.

                                                                                                     


   W miarę powtarzania tych samych bodźców, w człowieku wyrabia się norma społeczna (N) (rys. poniżej). Można powiedzieć, że świeżo ukształtowana norma może wymagać nadal więcej niż jeden bodziec, ale za to efekt jest już o wiele pewniejszy co do pożądanego działania.


 

    W miarę postępu jednostka przyswaja sobie tak dobrze daną normę społeczną, że wystarczy jeden bodziec (rysunek poniżej), który uruchomi pożądaną reakcję właśnie przy pomocy istniejącej normy.



Oczywiście postępowanie człowieka (R- reakcja) zależy od siły bodźca oraz wartości ukształtowanej normy. Przykładowo przy bardzo silnie ukształtowanej normie wystarczy nawet mały bodziec, ale w sytuacji, gdy jest słabo ukształtowana norma, to dla uzyskania Reakcji o takiej samej wartości będzie potrzebny bodziec o wiele większy.:

R=B * N


Większość z tych, którzy przedstawiają normę społeczną w kategorii przymusu, nie zauważa jednak, że to sama jednostka jest inicjatorem powstawania norm. Dzieje się tak dlatego, ponieważ człowiek nie jest elementem oderwanym od społeczeństwa ale jest częścią systemu. O wzajemnym wpływie społeczeństwa i pojedyńczej jednostki mówi prof. Henryk Piętka przytaczając anegdotę o marsylskim marynarzu:

„Chodzi tu mianowicie o człowieka, który w jednej z kawiarń portowych oznajmił zebranym gościom, że w porcie wyłowiono węża morskiego. Widząc poruszenie wśród słuchaczy wpadł na pomysł rozszerzenia sensacyjnej nowiny po całym mieście, a więc odbył wędrówkę po różnych ulicach miasta i wszędzie wywoływał masową wędrówkę ludzi do portu. Na koniec powrócił do miejsca, skąd wyszedł, a spostrzegłszy tam powszechne wzburzenie oraz wymarsz najbardziej niedołężnych maruderów zapytał o powód podniecenia; gdy mu powiedziano, że w porcie znajduje się wąż morski, uwierzył i poszedł z innymi, aby obejrzeć potwora: ujarzmiła go wartość  społeczna o nadrzędnym autorytecie, chociaż był jej wyłącznym inicjatorem. W taki o to sposób kształtują się oceny społeczne, które zazwyczaj zasługują na miano norm społecznych, ponieważ normują indywidualne postępki ludzkie"(H.Piętka,  Wstęp do nauki prawa, wyd. cyt., s.12)                                                                              


 

     Jest to więc wywieranie wzajemnego wpływu społeczeństwa i pojedynczego człowieka na zasadzie sprzężenia zwrotnego. Każda jednostka wpływa na tworzenie się norm społecznych. Niektórzy jednak mówią o normach społecznych jako o narzuconych z góry postulatach, które przychodzą z zewnątrz i stanowią obcą presję na ich indywidualną opinię. Jednak na tym polega socjalizacja, że człowiek powoli przystosowuje się do potrzeb i wymogów życia społecznego. Rozwój tego przystosowania sprawia, iż ocena społeczna staje się coraz bardziej bliska ocenie indywidualnej, aż wreszcie odległość między nimi zmaleje do zera, powodując oparcie oceny społecznej na wewnętrznym przeświadczeniu osobników o jej oczywistości.

.  Prawo przystosowania społecznego daje się z łatwością przedstawić na przykładzie psychiki dziecięcej, gdzie dziecko uczy się jak uzgadniać swoje osobiste potrzeby w konfrontacji z oczekiwaniami otoczenia. Jak wiadomo procesy te odbywają się , zwłaszcza w swych początkowych stadiach z pewnymi oporami podyktowanymi interesem jednostki, która dąży do samosterowania.(Zob. Marian Mazur, Cybernetyczna teoria układów samodzielnych, Warszawa 1966). Dopiero po jakimś czasie dojrzały człowiek poddany wychowaniu społecznemu zaczyna rozumieć, że jego osobiste sądy i dążenia podyktowane są wymogami życia w społeczeństwie.

   Oczywiście właściwy rozwój społeczny występuje wówczas, kiedy państwo broni interesów obywateli, obywatele zaś bronią ineresów państwa. Najogólniej mówiąc ostra sprzeczność interesów (działania niszczące) powodują osłabienie organizacji społecznej- stare normy społeczne ulegają derejestracji, a nowe się nie wytwarzają. Społeczeństwo pozbawione norm, reaguje chaotycznie i jest wystawione na manipulację ze strony swoich wrogów.


 


Podziel się
oceń
6
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 23 września 2017

Licznik odwiedzin:  228 990  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O mnie

Tajna Wiedza eXtremalna- wiedza dla nas, nie dla mas.

O moim bloogu

Walcz, albo giń w gąszczu informacji.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 228990

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Pytamy.pl