Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 255 059 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Seks za informacje

wtorek, 07 lutego 2012 21:47

 

Bolesna lekcja dla polskiego wywiadu czyli

agentki litewskiego wywiadu w II RP

 

Posługiwanie się kobietami dla celów wywiadowczych jest znane w historii. Takim sposobem posłużyli się też Litwini w walce informacyjnej z przedwojenną „Dwójką”.  Jak pokazuje praktyka jeśli chce się służyć ojczyźnie trzeba wyzbyć się jakichkolwiek słabości. Uleganie pokusom i żądzom jest demoralizujące, ale w świecie walki informacyjnej jest pewną katastrofą. Zadaniem wywiadu jest bowiem znaleźć słabe punkty, a potem je wykorzystać.



"Konflikt o Wilno sprawił, że przez cały okres międzywojenny polski wywiad uważnie obserwował potencjał militarny Litwy, interesował się jej wewnętrzną sytuacją polityczną i społeczno-ekonomiczną oraz działaniami na arenie międzynarodowej. Zdobywanie informacji nastręczało jednak wielu problemów. Przeszkodą był przede wszystkim brak w tym kraju, aż do wiosny 1938 roku, polskiego przedstawicielstwa dyplomatycznego oraz funkcjonującego w jego ramach ataszatu wojskowego. Nie było tam także innych oficjalnych lub półoficjalnych przedstawicielstw - prasowych, handlowych, kulturalnych.

Brak legalnego bezpośredniego dostępu do oficjalnych źródeł litewskich, zarówno rządowych, wojskowych, administracyjnych, jak i gospodarczych, zmuszał do zdobywania wiadomości w sposób pośredni. Polacy starali się więc korzystać z życzliwości akredytowanych w Kownie reprezentantów innych państw. Pozostało im też stosowanie na szeroką skalę klasycznych technik operacyjnych, w których główną rolę odgrywał tak zwany czynnik ludzki. Wielkim utrudnieniem dla pracy polskiej agentury był obowiązujący na obszarze Republiki Litewskiej aż do lata 1926 roku stan wojenny. Prerogatywy, jakie w tym okresie miały litewskie służby specjalne, ułatwiały im prowadzenie skutecznych działań operacyjnych i kontrwywiadowcze kontrolowanie obszaru państwa, a także ścisłe inwigilowanie polskiej mniejszości.

Gdzie agent nie może...

Ogromnym zagrożeniem dla polskiego wywiadu były litewskie agentki. To one były sprawczyniami najdotkliwszych jego porażek. Pierwsze kobiety przyjęto do tajnej służby już jesienią 1918 roku. Wtedy to Liudas Gira, któremu polecono stworzyć wojskową służbę informacyjną, wytypował około 20 pań przydatnych do tej pracy. Uznał bowiem, że "one jako pierwsze mogły najlepiej poznać wszelkie pogłoski w mieście (…), a oprócz tego wydawały się nam największymi idealistkami, które rzeczywiście będą pracować rzetelnie i bez wynagrodzenia".

Wśród nich była Marcelė Kubiliūte, którą w 1919 roku wysłano do Wilna z zadaniem zdobywania informacji o polskim garnizonie i transportach wojskowych przejeżdżających przez ten węzeł kolejowy, zbierania polskiej prasy wojskowej i tym podobnych. Wkrótce, przybrawszy pseudonim "Elza", została rezydentką litewskiego wywiadu w tym mieście i stworzyła sprawnie działającą siatkę wywiadowczą. Zebrane przez nią materiały przewoziła do Kowna łączniczka Ona Mikalauskaitė. Poczynaniami Kubiliūte kierował porucznik Juozas Matusaitis z oddziału wywiadowczego (Žvalgybos Skyrius) litewskiego sztabu generalnego.

Oficjalnie Kubiliūte była ekspedytorem i redaktorem wydawanych w Wilnie w języku litewskim periodyków: gazety "Niepodległa Litwa" ("Nepriklausoma Lietuva") i tygodnika "Głos Wilna" ("Vilnius Garsas"). Utrzymywała także kontakty z redakcją wychodzącego od 15 maja 1919 roku w języku polskim "Głosu Litwy". Wydawany na wysokim poziomie dziennik, redagowany przez Mykolasa Biržiškę, miał docierać do spolonizowanych Litwinów oraz służyć informowaniu wileńskich Polaków o stanowisku strony litewskiej w kwestii przynależności państwowej Wileńszczyzny. W praktyce nastawiony był bardzo nieprzychylnie wobec ich poczynań.

Redaktorem odpowiedzialnym "Głosu Litwy" była Aldona Čarnackaitė, która współpracę z wywiadem rozpoczęła już w 1918 roku po powrocie na Litwę z Petersburga, gdzie studiowała medycynę. Pomagała w organizowaniu litewskiego wojska, była sekretarką czołowego działacza narodowego ruchu litewskiego Jonasa Basanavičiusa. Po ewakuowaniu z Wilna na przełomie 1918 i 1919 roku centralnych władz litewskich pozostała w mieście i stała się zaufaną współpracowniczką Biržiški.

Kochliwy podoficer

Jako redaktorki wileńskich periodyków obie kobiety miały częsty kontakt z sekcją cenzury prasy wileńskiej Ekspozytury Oddziału II Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego, którą kierował wtedy kapitan Marian Kościałkowski. W tej instytucji pracował podoficer Piotr Wróblewski. Cieszył się dużym zaufaniem kapitana Kościałkowskiego, więc miał dostęp do najtajniejszych dokumentów. Nie wiemy, kiedy dokładnie i w jakich okolicznościach Wróblewski podjął współpracę z litewskim wywiadem. Wszystko wskazuje jednak na to, że stało się to pod wpływem Aldony Čarnackaitė latem 1919 roku.

Właśnie wtedy kowieński okręg Polskiej Organizacji Wojskowej (POW), kierowany przez porucznika Rajmunda Kawalca, podległy Ekspozyturze Oddziału II w Wilnie, kończył przygotowania do powstania na Litwie Kowieńskiej, które miało doprowadzić do obalenia nieprzyjaznego Polsce rządu Mykolasa Sleževičiusa i rozwiązania Rady Krajowej (Taryby). Plany te znał Wróblewski. Trudno dziś wskazać jednoznacznie motywy jego działania, mogły to być kwestie materialne, zaangażowanie uczuciowe, a niewykluczone, że jedno i drugie. W każdym razie Wróblewski pochwalił się Čarnackaitė, że jest zaufanym pracownikiem kapitana Kościałkowskiego i na jego polecenie jeździ do Kowna ze specjalnymi zadaniami. Twierdził, że znane są mu polskie plany wojskowe wobec Litwy i że za odpowiednim wynagrodzeniem może je przekazać premierowi Sleževičiusowi.

Informacja o jego ofercie dotarła do Kubiliūte, a ta za pośrednictwem łączniczki Mikalauskaitė przekazała ją do Kowna. Litwini przyjęli propozycję. Nadali Wróblewskiemu pseudonim "Daukantas" i zażądali konkretów. Wtedy Wróblewski przekazał im wiadomość, że 28 sierpnia ma nastąpić zbrojne wystąpienie POW, wspierane przez członków Organizacji Strzelców Nadniemeńskich (OSN). Wkrótce zabrany przez niego z archiwum wileńskiego okręgu POW wykaz 66 członków OSN trafił w ręce Litwinów.

W nocy z 28 na 29 sierpnia na polecenie Liudasa Giry, szefa Oddziału Wywiadowczego, rozpoczęły się aresztowania. Zatrzymano około 200 osób, w tym 15 oficerów. Brakowało jednak niepodważalnych dowodów, że przygotowywali oni przewrót. Jeden z oficerów kowieńskiej komendantury Jurgis Bobelis, który uczestniczył w likwidacji spisku, pisał: "Mieliśmy wiadomości, że gdzieś w Kownie jest całe archiwum POW, po którego znalezieniu wszystko się wyjaśni. Przez pewien czas błądziliśmy jak ślepi. Otrzymaliśmy wiadomość, że archiwum przechowywane jest w Czerwonym Dworze. Pojechaliśmy, przejrzeliśmy wszystkie kąty i wróciliśmy, niczego nie znalazłszy".

Prawdopodobnie nigdy by tego archiwum nie odkryli, gdyby znowu nie pomógł "Daukantas". Zdawał sobie sprawę z tego, że w każdej chwili może zostać zdemaskowany, więc 21 września 1919 roku zabrał z szaf ekspozytury następne ważne dokumenty i wręczył Čarnackaitė. Od niej trafiły do Biržiški, który załatwił ich przerzut do Kowna. Tam także uciekł Wróblewski i poinformował Litwinów, że archiwum POW znajduje się w Kownie, w domu Niekraszów, przy ulicy Podgórnej 36. Pojechał tam niezwłocznie oddział komendantury i po kilkugodzinnej rewizji, nawet przekopaniu ogrodu, natrafiono na dokumenty ukryte w kotle blaszanym. Znaleziono także szyfr, więc odczytano nazwiska 369 peowiaków i 122 Litwinów, którzy z nimi sympatyzowali. Natychmiast rozpoczęły się aresztowania. Zatrzymani zostali między innymi Rajmund Kawalec i Stanisław Niekrasz, naczelnik Wydziału Wywiadowczego POW.

Z Wilna musiała także uciekać Aldona Čarnackaitė. Pojechała do Kowna, a po kilku miesiącach, w 1920 roku, wysłano ją do Berlina na studia medyczne. Ukończyła je cztery lata później. Za zasługi w wojnie o niepodległość, a konkretnie za wkład w likwidację polskiej konspiracji na Kowieńszczyźnie, odznaczono ją w 1928 roku ówczesnym najwyższym odznaczeniem litewskim - Krzyżem Pogoni (Vyčio Kryžius).

  Wywiad   intymny

W aferze Wróblewskiego nie została ujawniona rola Kubiliūte, rezydentki litewskiego wywiadu w Wilnie. Mogła więc jeszcze przez prawie trzy lata prowadzić działalność szpiegowską, którą tak opisała: "Gdy pracowałam w litewskim wywiadzie, wykorzystałam zaloty polskiego majora Antoniego Jankowskiego. Był on na jakimś stanowisku w sztabie wojskowym i interesował się nim litewski oddział sztabu generalnego. Wykonując zadania tego oddziału, pozostawałam dłuższy czas w intymnym związku z majorem Jankowskim i jednocześnie uzyskiwałam od niego potrzebne litewskiemu wywiadowi dane o polskim wojsku".

Agenturalną działalność Kubiliūte ujawniono dopiero w 1922 roku. Zdołała jednak opuścić Wilno. Posługiwała się dokumentami wystawionymi na nazwisko Elżbieta Boniewicz. Na Litwie zatrudniono ją w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Za zasługi w wojnie o niepodległość także i ona została odznaczona w 1928 roku Krzyżem Pogoni.

Mówi się, że historia jest nauczycielką życia. Ta słuszna sentencja Cycerona bywa jednak często zapominana. Wydawało się, że wydarzenia z 1919 roku i lat 1920–1921 utkwią w pamięci pracowników Oddziału II. Tak się jednak nie stało. Sześć lat później doszło do kolejnej wielkiej afery wywiadowczej. Tym razem w głównej roli wystąpił porucznik Ryszard Grzybowski, kierownik Referatu Kontrwywiadowczego Ekspozytury numer 1 Oddziału II w Wilnie.

Historia się powtarza

Cała historia zaczęła się w 1924 roku, kiedy oddział informacyjny litewskiego sztabu generalnego otrzymał informację, że w Wilnie jeden z pracowników polskiego wywiadu prowadzi bujne życie towarzyskie. Prawie codziennie widziano go w najlepszych lokalach, często w otoczeniu kobiet. Litwini postanowili to wykorzystać. Wkrótce w wileńskich kawiarniach i restauracjach, w miejscach, które najczęściej odwiedzał polski oficer, zaczęła pojawiać się młoda, ładna i elegancka kobieta. Porucznik Grzybowski od razu zwrócił na nią uwagę i znalazł okazję, aby ją poznać. Zaczęli się coraz częściej spotykać, a rachunki w restauracjach i kawiarniach opłacała dziewczyna.

Rozpoczął się burzliwy romans. Niebawem porucznik Grzybowski zaczął ją zapraszać do swojego pokoju w wileńskiej ekspozyturze, co było złamaniem wszelkich zasad pracy. W kwietniu 1925 roku, w czasie kolejnej upojnej randki, litewska agentka wsypała mu do szklanki środek nasenny. Po przebudzeniu się porucznik Grzybowski zobaczył, że kochanka zniknęła. Prawdziwe przerażanie ogarnęło go jednak wtedy, kiedy zauważył brak teczek personalnych polskich agentów pracujących na kierunku litewskim. Lekkomyślnemu oficerowi groził proces, a sąd wojskowy mógł go skazać nawet na najwyższy wymiar kary - rozstrzelanie.

W tej sytuacji porucznik uznał, że jedynym rozwiązaniem jest ucieczka na Litwę. Jak pomyślał, tak zrobił. Tam przekazał oficerom litewskiego oddziału informacyjnego wszystkie dane dotyczące metod pracy wywiadu polskiego na Litwie, wydał również znanych mu agentów i konfidentów. Pozwoliło to kontrwywiadowi litewskiemu zlikwidować większość polskich placówek wywiadowczych, aresztować wielu agentów. Ci, którzy ocaleli, musieli uciekać z Litwy. Była to jedna z największych i najdotkliwszych klęsk polskiego przedwojennego wywiadu wojskowego".

(Za WP: Polska Zbrojna,Razenie seksem- jak agentki "łamały Polaków ,2012-02-01)


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 29 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  224 881  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
272829    

O mnie

Tajna Wiedza eXtremalna- wiedza dla nas, nie dla mas.

O moim bloogu

Walcz, albo giń w gąszczu informacji.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 224881

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl