Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 885 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Stereotypy

sobota, 29 października 2011 1:41

 

Rosyjski stereotyp Polaka- spiskowca

 

 

Mało z nas wie o tym, że w dzisiejszych stosunkach pomiędzy Polakami a  Rosjanami pokutują  stereotypy Polaka, które wywodzą się z dawnych czasów. W tych stereotypach Rosjanie przedstawiani są często jako dobroduszni i naiwni, a Polacy zaś jako przedstawiciele obcej kultury związanej  bardziej z Zachodem niż Wschodem są przewrotni, sprytni i potrafiący korzystać z politycznej okazji by polepszyć swój los oczywiście ze stratą dla Rosji. Skąd to się bierze?



Hołd ruski

   Można powiedzieć że źródła resentymentu tkwią w  Hołdzie  ruskim, który miał miejsce 29 października 1611 na Zamku Królewskim w Warszawie. Poprzedzony spektakularnym sukcesem w bitwie stoczonej 4 lipca 1610 r. pod Kłuszynem (między Smoleńskiem a Moskwą) gdzie nieliczna polska jazda, w ilości niespełna 7 tysięcy ludzi, dowodzona przez hetmana Żółkiewskiego, rozbiła rosyjsko-szwedzką armię kniazia Szujskiego (brata carskiego) liczącą ponad 35 tysięcy. Wojska polskie zajęły wówczas Moskwę ponownie, a car został uwięziony i przewieziony do Polski. Choć wspomnienie tych wydarzeń jest bardzo odległe, bo minęło 400 lat to dla Rosjan jest ono symbolem polskiego zagrożenia. Wstydliwe dla Rosjan jest to  , że  to rosyjscy bojarzy uwięzili, a później wydali w ręce naszego wodza hetmana Żółkiewskiego całą rodzinę carską. Po drugie sama ceremonia hołdu była upokarzająca: „Car Rosji schylił się nisko do samej ziemi, tak że musiał prawą dłonią dotknąć podłogi, a następnie sam pocałował środek własnej dłoni. Następnie Wasyl IV złożył przysięgę i ukorzył się przed majestatem Rzeczypospolitej, uznał się za pokonanego i obiecał, że Rosja już nigdy więcej na Polskę nie napadnie. Dopiero po tej ceremonii król Polski Zygmunt III Waza podał klęczącemu przed nim rosyjskiemu carowi rękę do pocałowania. Z kolei wielki kniaź Dymitr, dowódca pobitej przez wojsko polskie pod Kłuszynem armii rosyjskiej, upadł na twarz i uderzył czołem przed polskim królem i Rzecząpospolitą, a następnie złożył taką samą przysięgę jak car. Wielki kniaź Iwan też upadł na twarz i trzy razy bił czołem o posadzkę Zamku Królewskiego, po czym złożył przysięgę, a na koniec rozpłakał się na oczach wszystkich obecnych. W trakcie całej ceremonii hołdu na podłodze przed zwycięskim hetmanem, królem i obecnymi dostojnikami Rzeczypospolitej leżały zdobyte na Kremlu rosyjskie sztandary, w tym najważniejszy - carski ze złowieszczym czarnym dwugłowym orłem” (źródło: Hołd ruski.Józef Szaniawski, www.naszdziennik.pl, 21 września 2011, Nr 220 (4151))

 

„Polski katechizm”

   Dużo później, aby mobilizować rosyjskie społeczeństwo i wpajać stan zagrożenia wymyślono katechizm. „Polski katechizm albo jak pokojowymi środkami podbić Rosję”, to z kolei broszura której najstarsza wersja pochodzi z 1863r. , co oczywiście związane jest z legendą jakby znaleziono ją przy poległym powstańcu. Jak twierdzą specjaliści dokument ten przypomina w konstrukcji osławione „Protokoły mędrców Syjonu”, które mogły być pierwowzorem dla owego katechizmu i prawdopodobnie pochodzą z tego samego policyjnego źródła. Rzekomy tajny poradnik zawierał instrukcje dla polskich spiskowców, a we wstępie można przeczytać : „Każda metoda, która prowadzi do upadku i materialnego zbiednienia wspólnego wroga jest nie tylko dozwolona ale i wskazana. W ten sposób obcina się jej (Rosji) pazury. Rzekomy polski mędrzec Katecheta doradzał zatem podważanie autorytetu „heretyków” i „schizmatyków” czyli „chciwych i ograniczonych umysłowo” prawosławnych duchownych. Podburzanie rosyjskiego społeczeństwa przeciw rządowi, wreszcie infiltrację rosyjskich instytucji, organizacji i urzędów, celem podporządkowania „prymitywnego narodu rosyjskiego”[…] Kiedy –czytamy w „Polskim katechizmie” we wszystkich instytucjach rosyjskich znajdą się nasi agenci całe państwo będzie pokryte jak siecią działającymi jednomyślnie naszymi współbraćmi, to ono będzie w naszych rękach i z czasem oddziałując systematycznie na rosyjskie społeczeństwo, poruszymy tkliwie struny współczucia i przygotujemy je do zaakceptowania poglądu o nieuniknionym oddzieleniu Polski"(Za:Władysław Bułhak,"Polski Katechizm czyli dlaczego Putin nie ufa Polakom?",RP.PL 20.10.2007).

 

   We współczesnym naprawianiu stosunków pomiędzy Polakami a Rosjanami gesty nie wystarczą, bowiem  z jednej jak i z drugiej strony znajdują się organizacje , które będą opierać się na stereotypach i podsycać nienawiść. Dlatego Rosjanom należy tłumaczyć skąd biorą się źródła obustronnych resentymentów. Trzeba mówić o tym, że  Polakom nie chodzi o zniszczenie Rosji (tak jak w mitycznym katechizmie). A przypominanie o Hołdzie ruskim ma charakter czysto edukacyjny, o którym trzeba mówić  (z racji przemilczania w czasach PRL) dlatego, że to porcja ciekawej i chlubnej historii a nie negatywna propaganda.

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Wybory a Teoria postkolonialna

piątek, 07 października 2011 0:32

Wybory 2011



Teoria postkolonialna

  W dniu 9 Października 2011 odbędą się wybory parlamentarne. Dla narodowców jest to smutny dzień ponieważ żadna ze startujących we wyborach partii nie jest wolna od zewnętrznej zależności i nie reprezentuje  żywotnych interesów naszego narodu.

Aby zrozumieć  trudne położenie naszego narodu można posłużyć się teorią postkolonialną. Jest to bardzo ciekawa koncepcja odnosząca się do skutków dominacji potęg imperialnych nad swoimi dominiami.  Jak wskazują klasycy teorii postkolonialnej, wyzwolenie z podkolonialnej dominacji nie spowodowało nigdy automatycznego przywrócenia faktycznej niezależności i równowagi społecznej w skolonizowanych wcześniej społeczeństwach.  Jeśli uznać okres PRL za okres rozwoju zależnego od ZSRR(od całkowitej zależności z początku PRL-u do stopniowego uniezależniania tak jak pod koniec PRL-u), to Polska elita sprawująca władzę jest elitą postkolonialną. Cechą wspólną elit postkolonialnych jest pozostałe po okresie kolonialnym a widoczne w różnych typach dyskursów pojawiających się w dawnych koloniach syndromy braku wiary we własną wartość, wpojone skolonizowanym narodom głębokie przekonanie o ich niższości, nienowoczesności ich instytucji społecznych i anachronizmie tradycji.

 


 

PO i PIS to partie postkolonialne

Dwie największe w Polsce partie PIS i PO, dokonały  podziału naszego narodu na dwie  równe części i w sondażach idą łeb w łeb. Jak mawia znany publicysta prawicowy i zwolennik teorii postkolonialnej Rafał Ziemkiewicz jest to obraz podziału na partię o mentalności postkolonialnej – PO i wolnościowej PIS. Ziemkiewicz słusznie pokazuje, że w Polsce nie ma ani prawicy ani lewicy, albowiem jest to podział zapożyczony z wolnych państw Europy Zachodniej, co widać na przykładzie uprawianej polityki. Z tezą Ziemkiewicza można by się w zasadzie zgodzić, bo mieliśmy już u władzy SLD które było tak liberalne w swych posunięciach, że w niczym nie przypominało lewicy broniącej najbiedniejszych, mieliśmy u władzy prawicowy PIS, który bardziej dbał o biednych niż lewica ale za to zaprzeczył swojemu narodowemu charakterowi wprowadzając Polskę do Unii Europejskiej, a później   podpisując rękami prezydenta Lecha Kaczyńskiego Traktat Lizboński odbierający nam suwerenność, wreszcie mamy  u władzy liberałów z PO, którzy zamiast zmniejszyć podatki powiększyli je, zamiast zmniejszyć biurokracje powiększyli ją itd. Niestety z drugą tezą Ziemkiewicza nie można się zgodzić, bowiem PIS nie jest alternatywą dla całkowicie służalczych rządów PO. Wprawdzie w mediach kreuje się taki wizerunek PO jako typowej partii proeuropejskiej i wizerunek PIS jako ostoi tradycji i niezależności od obcych. Narodowcy jednak tego obrazu  nie kupują, bo jak pokazała praktyka obie partie nie różnią się swoim programem wobec największych potęg zewnętrznych, a idzie to w parze z polityką jeszcze większego uzależniania naszego narodu i państwa. PO i PIS są więc jak dzieci tej samej matki z tym, że PO jest bardziej posłusznym i wstydliwym dzieckiem, a PIS jest bardziej krnąbrne i   mniej przewidywalne. Tak więc nie martwmy się wyborami nic się nie zmieni, bo żadna z partii nie postuluje prawdziwej wolności i niezależności od nowych hegemonów UE i USA, które w zarządzaniu Polską zastąpiły Związek Sowiecki.

 


 

Pogarda do samych siebie

Przedstawiony obraz naszej sceny politycznej nie napawa optymizmem zresztą brak optymizmu to cecha systemu postkolonialnego. A oto jak przedstawia mentalność naszych dziennikarzy Ewa Thompson zajmująca się postkolonializmem:” Od czasu do czasu czytam w "Rzeczpospolitej", a kiedyś czytałam w paryskiej "Kulturze", felietony niejakiego Smecza, który wydaje się klasycznym przykładem zniekształconego przez kolonializm Polaka. Gardzi on rodakami i boleje nad tym, że nie jest ani Francuzem, ani Niemcem, ani Amerykaninem. Kim więc jest? Uniki w rodzaju: "nie muszę należeć do żadnej narodowości, jestem po prostu indywidualnym człowiekiem", to pisk człowieka niedojrzałego, którego nikt z zewnątrz nie bierze na serio. 

Smecz wydaje się nie rozumieć, że gardzi Polakami za to, że zostali pokonani. A ponieważ sam jest Polakiem, musi na jakimś poziomie podświadomości gardzić także samym sobą - co wytwarza chroniczne niezadowolenie z rzeczywistości. O tym właśnie mówią jego felietony: że rzeczywistość jest obrzydliwa i nie do przyjęcia. Odczytuję to jako całkowite poddanie się kolonizacji i przykład tego zniekształcenia, o którym pisze Piret Peiker (Ewa M.Thompson, Sarmatyzm i postkolonializm, Dziennik.pl 05.11.2007) W Polsce jest wielu takich dziennikarzy, którzy wstydzą się swojego narodu i ojczyzny. Debata polityczna prowadzona jest w stylu, że „co na to powie międzynarodowa opinia publiczna”, „jesteśmy niegrzeczni więc dostaniemy mniejsze pieniądze z budżetu UE” lub „nic nie mogę D.Tusk”, „wynegocjujemy więcej”itp. Polityka jest więc przedstawiana jako bagno w którym zacofani i nietolerancyjni zwolennicy opcji narodowej,( którzy mogli by zagrozić systemowi postkolonialnemu) chcą utopić w morzu nienawiści swój kraj i pogrążyć go w chaosie. Rządzenie obecnych elit polega wyłącznie na przeszczepianiu obcych wzorców i metod, to zawsze nauka nie jak osiągnąć sukces lecz jak opóźnić  kryzys, sztuka jak przeżyć do następnych wyborów i nie zostać znienawidzonym przez własne społeczeństwo.


 

Jaka perspektywa ?

Niejasna historia odmowy rejestracji Nowej Prawicy przez PKW świadczy o tym, że jakakolwiek partia nie mająca poparcia z zewnątrz będzie marginalizowana. Elita postkolonialna będzie zwalczać swoją konkurencję, niedopuszczać jej do głosu i obrzydzać. W takim wypadku musimy za przykładem Romana Dmowskiego  walczyć o świadomość naszego narodu i upowszechniać nowoczesną wiedzę. Taką wiedzą jest m.in. teoria postkolonialna, która dobrze ukazuje problem oraz cybernetyka społeczna która daje postawy naukowe  do rozwiązywania tego typu problemów. Polska jest krajem postkolonialnym i naprawiając Rzeczpospolitą, musimy porównywać się z Algierią, Indiami czy Irlandią, nie zaś z krajami, które tego typu podporządkowania nigdy nie doświadczyły. Metody zaś rozwiązywania problemów musimy szukać w naszej nauce, która w dziedzinie cybernetyki nie tylko nie ustępuje nauce zachodniej ale nawet ją prześcignęła.

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 23 września 2017

Licznik odwiedzin:  228 998  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O mnie

Tajna Wiedza eXtremalna- wiedza dla nas, nie dla mas.

O moim bloogu

Walcz, albo giń w gąszczu informacji.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 228998

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Pytamy.pl