Bloog Wirtualna Polska
Są 1 267 884 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Recenzja

poniedziałek, 27 sierpnia 2012 2:27

 

Poprawność polityczna kontra "Koncesjonowany Nacjonalizm"

 

 


Niedawno ukazała się wydana przez IPN książka Przemysława Gasztolda-Senia pt. Koncesjonowany Nacjonalizm Zjednoczenie Patriotyczne Grunwald 1980-1990. Została ona nagrodzona w XV edycji konkursu prac magisterskich im. Jana Józefa Lipskiego.

Biorąc pod uwagę duży rozmiar pracy (445 stron), jej bogatą bazę źródłową, a także nakład pracy Autora, książka mogłaby być nie tylko pracą magisterską, ale nawet doktorską. Warto przy tym podkreślić z uznaniem, że Autor dotarł do wielu żyjących jeszcze uczestników wydarzeń, o których pisze – w tym nawet do tych „niepoprawnych politycznie” – co u wielu innych dzisiejszych autorów niestety nie jest regułą.

Trzeba też podkreślić, że Autor odkrył niejeden fakt nieznany nie tylko opinii publicznej ale i nauce, jak chociażby relacje między Kościołem katolickim a ZPG (s. 399-400), czy prowadzenie akcji obrony życia dzieci nienarodzonych, z pozycji wewnątrzpartyjnych PZPR (s. 271-272).

Praca jest tak obszerna i szczegółowa, że trudno w krótkiej recenzji ustosunkować się do wszystkich problemów poruszanych w niej, ograniczę się więc do spraw zasadniczych, ilustrując je przykładami.

Już samo tytułowe określenie Koncesjonowany Nacjonalizm jest słabo diagnostyczne. Wszak wszystkie działające w PRL legalnie organizacje można nazwać koncesjonowanymi – nie wyłączając samej legendarnej „Solidarności”, działającej w okresie 1980-1981 r., którą – według konwencji terminologicznej przyjętej przez Autora książki o ZPG – należałoby nazwać Koncesjonowaną „Solidarnością”; a warto przypomnieć, że aby uzyskać „koncesję” musiała ona uznać kierowniczą rolę PZPR, obowiązujący PRL system sojuszów, a także zasadę społecznej własności środków produkcji, stanowiącą podstawę istniejącego wówczas w Polsce ustroju socjalistycznego.

Drugie słowo tytułu nacjonalizm, które Autor definiuje jako „…zbiór różnych zasad, myśli politycznych zależnych od danego kraju, jego kultury i historii. Dotyczą one przede wszystkim sfery uczuć i emocji”. (s. 17-18) Jest to definicja bardzo ogólnikowa i przez to mało diagnostyczna. Ta ogólnikowość pozwala Autorowi interpretować to pojęcie zgodnie z wymogami obecnej poprawności politycznej. Np. już na stronie 23 pisze On, że Stalin walcząc z mniejszościami narodowymi „…czerpał z nacjonalizmu, a posłuszna mu propaganda wykorzystywała do komunikacji ze społeczeństwem stereotypy i ksenofobiczne uprzedzenia”. W tym zdaniu milcząco zakłada się, że stereotypy i ksenofobiczne uprzedzenia stanowią integralną część nacjonalizmu.

W tej sprawie Autor – podobnie jak zdecydowana większość współczesnych pisarzy, a nawet naukowców (chyba prawie wszyscy) – padł ofiarą zapaści semantycznej, która dominuje w naszej przestrzeni publicznej od II wojny światowej. Przed wojną w niepodległej II RP funkcjonowały w polskim języku politycznym trzy zasadnicze pojęcia, które trzymając się emocjonalno-uczuciowej konwencji przyjętej przez Autora, wyjaśnię w następujący sposób: patriotyzm – rozumiany jako miłość do ojczyzny, którą mogło być zarówno państwo wielonarodowe jak i narodowe, nacjonalizm – rozumiany jako miłość do własnego narodu (nawet gdy był pozbawiony własnego państwa), wreszcie szowinizm – rozumiany jako skrajna, wypaczona odmiana nacjonalizmu, łącząca umiłowanie własnego narodu z pogardą lub nawet wrogością wobec innych narodów.

Po II wojnie światowej, wraz z mentalnym zniewoleniem naszego Narodu, nastąpiła zapaść semantyczna, polegającą na tym, że znaczenie słowa patriotyzm rozszerzono, oznaczając nim zarówno to co dawniej nazywało się patriotyzmem, jak i to co nazywano nacjonalizmem, zmieniono znaczenie słowa nacjonalizm – oznaczając nim to co dawniej nazywano szowinizmem, wreszcie słowo szowinizm praktycznie zniknęło z przestrzeni publicznej. W rezultacie zdolność diagnostyczna używanej dzisiaj politycznej siatki pojęciowej istotnie zmalała tak, że przy jej pomocy nie da się odróżnić tego co dawniej nazywano patriotyzmem od tego co nazywano nacjonalizmem, zaś słowo nacjonalizm stało się negatywnym stereotypem propagandowym. To mentalne zniewolenie trwa do dzisiaj, a jego ofiarą padają kolejne pokolenia naukowców, polityków i publicystów. Przyjęcie przez Autora tej siatki pojęciowej wpłynęło negatywnie na wartość diagnostyczną recenzowanej książki.

Podobna sytuacja występuje w wypadku mieszania pojęć antysemityzm i antysyjonizm, które występuje raczej w pewnego typu propagandzie niż w nauce. Autor poświęcił nawet cały rozdział rozróżnieniu tych dwu pojęć (s. 334-344). Przytoczył też stanowisko ZPG w tej sprawie, łącznie z moją relacją na ten temat (ZPG zwalczał zarówno syjonizm jak i antysemityzm). Jednak w wielu miejscach sugeruje, że ZPG niejednokrotnie miało się uciekać do antysemickich stereotypów. W tym wypadku jednak Autor posługuje się tekstami osób usuniętych z ZPG albo takich, które same się z niego usunęły, a czasem tylko odwołuje się do cudzych opinii na temat Zjednoczenia. Na stronie 406 znajdujemy nawet taki tekst:

Wykorzystując hasła antysemickie Zjednoczenie Patriotyczne „Grunwald” stanęło na pierwszej linii frontu walki reżimu komunistycznego z opozycją demokratyczną.

Powyższe stwierdzenie ma charakter propagandowy, a nie naukowy. Używając terminologii Autora można by napisać, że „stanął On na pierwszej linii frontu walki obecnego reżimu” o poprawną politycznie wersję historii.

Takie podejście jest wynikiem spaczonych proporcji w opisie historii ZPG. Autor zbyt dużą część swego dzieła poświęcił genezie Zjednoczenia, rozgrywkom personalnym w jego łonie, a zbyt małą jego programowi i pluralizmowi, który w nim dominował.

Przede wszystkim Autor nie wziął pod uwagę faktu, że ZPG miało poważne trudności z oficjalną rejestracją, która faktycznie zakończyła się dopiero w 1983 roku. Przedtem ciągle ważyły się jego losy, a i potem nie miała wejścia do głównych mediów (jedynym wyjątkiem były złośliwe felietony w „Polityce”). Przeczy to tezie Autora, że „Organizacja miała głośne wejście w 1981 r. W odpowiednim momencie władza komunistyczna skorzystała z jej usług (…)”. (s. 406)

Tezie o działaniu ZPG na pierwszej linii frontu walki reżimu komunistycznego z opozycją demokratyczną przeczy to co sam Autor stwierdził wcześniej: Zgoła inny był stosunek „Grunwaldu” do Konfederacji Polski Niepodległej. Nie krytykowano tej organizacji tak jak KOR i nie poświęcano jej tyle miejsca na łamach „Biuletynu”. (s. 345) Warto w tym miejscu przypomnieć, że KOR – mimo propagandowych działań w tym kierunku - nie miał monopolu i do „opozycji demokratycznej” należały też inne organizacje.

Autor zbytnio ulega modnemu dzisiaj w przestrzeni publicznej twierdzeniu, że jakoby wszystko w PRL (oczywiście oprócz opozycji demokratycznej, KOR i ewentualnie legendarnej „Solidarności”) było kontrolowane przez PZPR i podporządkowane jej służby specjalne, z SB na czele. Prawda jest znacznie bardziej skomplikowana.

Zgodnie z takim podejściem Autor demonizuje rolę PZPR i służb specjalnych PRL, które w rzeczywistości nie były monolitem i można w nich wyróżnić zarówno frakcję starającą się bronić interesów Polski, jak i frakcję wyraźnie antypolską – walczyły one ze sobą o realną władzę. Również aparat partyjny i aparat policyjny – czy nawet szerzej biurokracja państwowa – walczyły ze sobą o wpływy na życie państwa. Gdyby partia i służby specjalne PRL stanowiły monolit, to nie byłoby sprzyjających warunków do zawrotnej kariery zarówno KOR jak i „Solidarności”, nie mówiąc już o upadku PRL. Z tej demonizacji przez Autora, roli zarówno PZPR jak i SB, bierze się niedocenianie spraw ideowo programowych ZPG.

Opisując sprawy programowe i działalność ZPG Autor najwięcej miejsca poświęcił problemowi syjonizmu i walki z nim, natomiast inne zasadnicze problemy potraktował bardzo skrótowo lub wręcz całkiem je pominął.

Przede wszystkim zasadnicze znaczenie w działalności ZPG zajmowało demaskowanie imperializmu niemieckiego (już zresztą sama nazwa Zjednoczenia o tym świadczy). Zainteresowanie problemem syjonizmu również było z tym związane, gdyż w owym czasie funkcjonował sojusz Izraela z RFN. Tymczasem Autor poświęcił temu problemowi krótki – zaledwie 3,5-stronnicowy rozdzialik (s. 345-349), w którym np. wspomniał o moim artykule Polityka Sipo i SD wobec polskiego podziemia, ale tylko w kontekście represji, jakie spadały na społeczeństwo polskie w okresie okupacji hitlerowskiej, przemilczając sprawę gier kontrwywiadowczych, które te służby prowadziły. (s.349)

W publicystyce ZPG istotne miejsce zajmował też problem masonerii. Przykładem może być artykuł Masoneria Kościół Komunizm (BIZPG nr 5-6/87, s. 2-3). Łączył się on ściśle z relacjami ZPG z Kościołem katolickim. Tą sprawę Autor pominął.

Kolejną ważną sprawą, pominiętą przez Autora jest stosunek ZPG do komunizmu – zarówno w wersji stalinowskiej, jak i trockistowskiej.

Trockizmowi (który w latach 80. ubiegłego wieku był faktycznie jedyną autentyczną odmianą komunizmu w wersji marksistowsko leninowskiej) wiele uwagi poświęcał zarówno doc. W. Przelaskowski, jak i ja. Natomiast stosunek ZPG do komunizmu ilustruje dobrze mój artykuł Dlaczego Stalin nie lubił KPP (BIZPG nr 9/88, s.3-6), w którym wykazywałem, że Komunistyczna Partia Polski była faktycznie (choć nie formalnie) w większym stopniu agenturą niemiecką niż radziecką. Te sprawy również Autor pominął milczeniem, co mnie nie dziwi, gdyż ich ujawnienie mogło zburzyć obraz ZPG jako organizacji narodowo komunistycznej, w dodatku licencjonowanej przez komunistów.

Wyliczając istotne przemilczenia w recenzowanej pracy, zwrócę jeszcze uwagę na jedno, które mnie dotyczy. Autor już na początku książki (s. 12) stwierdza, że byłem TW SB o pseudonimie „X” i „Rybak” odsyłając czytelnika do artykułu P. Tomasika p.t. Działalność TW „X”, „Rybak” w świetle własnych doniesień, „Niezależna Gazeta Polska” 2008 nr 10, „Dodatek Specjalny IPN”, natomiast przemilczał Sprostowanie dotyczące tej samej sprawy, które ukazało się już w następnym numerze 11 tegoż „Dodatku Specjalnego IPN”. Przemilczenie tego Sprostowania jest dezinformacją, która nie świadczy dobrze o sumienności Autora.

Na zakończenie jeszcze jedna istotna sprawa. Na stronie 28 Autor omawiając różne rodzaje „dogmatyzmu” pisze:

I trzeci rodzaj dogmatyzmu – zwykły nacjonalizm, który był pozbawiony wszelkiej otoczki komunistycznej, ale wiązał się ze strukturami komunistycznego państwa i PZPR – tylko dlatego, że nie było innego ustroju. Nurt ten funkcjonował w większości poza partią, choć w jej bliskich okolicach. Do jego przedstawicieli należeli Ryszard Gontarz, Tadeusz Kur, Bohdan Poręba, Ryszard Filipiki, którzy nie byli komunistami. „To byli po prostu nacjonaliści, którzy mniej więcej zajmowaliby takie same stanowisko, gdyby była inna władza” –uważa Wiatr.

Gdyby Autor zainteresował się bliżej działalnością tajnej organizacji o nazwie Liga Narodowo Demokratyczna, o której wspomina tylko jeden raz na stronie 277, powołując się na A. Friszkego, zamiast sięgnąć do opracowań źródłowych dotyczących LND, a zwłaszcza do jej programu i materiałów szkoleniowych, mógłby lepiej zrozumieć, skąd brali się w PRL, całkiem dobrze znający literaturę i tradycje polskiego ruchu narodowego nacjonaliści (w przedwojennym tego słowa znaczeniu), zarówno w PZPR jak i poza nią.

Józef Kossecki

 

 

 

 

 


 



Podziel się
oceń
17
1

komentarze (19) | dodaj komentarz

Śmierć gen.Petelickiego

środa, 20 czerwca 2012 10:52

 

 

Obrona cywilna RP nie istnieje


 

 

   Z najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że w wypadku ewentualnej wojny Polska będzie bezbronna, bo obrona cywilna istnieje tylko na papierze. Z raportu NIK wynika, że polska obrona cywilna nie jest przygotowana do wykonywania żadnego ze swoich zadań.  Gdyby wystąpiła klęska żywiołowa, służba nie zdołałaby przyłączyć się do usuwania jej skutków.Kontrolerzy stwierdzili, że praca szefa Obrony Cywilnej Kraju w latach 2009-2011 polegała głównie na wydawaniu corocznych wytycznych, jednak podległych mu jednostek nikt nie kontrolował. W dodatku szef OCK nie sformułował założeń planów obrony cywilnej województw, powiatów, gmin i przedsiębiorców. Z kolei plany przygotowane przez szefów obrony województw, powiatów i gmin były nieaktualne i niekompletne. Aż 29 proc. skontrolowanych szefów obrony cywilnej województw, powiatów i gmin nie powołało formacji obrony cywilnej.

"Wszyscy kontrolowani szefowie obrony cywilnej województw, w okresie objętym kontrolą, przedkładali corocznie - według ustalonego wzoru i zakresu tematycznego - oceny stanu przygotowań obrony cywilnej. Dokumenty te sporządzano w oparciu o oceny przedkładane przez szefów obrony cywilnej powiatów i gmin. Kontrola NIK wykazała jednak, że informacje te były niezgodne ze stanem faktycznym. Oceny były więc nierzetelne - ustalił NIK".

Izba uznała, że finansowanie obrony cywilnej nie pozwoliło na jej sprawne funkcjonowanie,uniemożliwiając wyposażenie formacji w niezbędny sprzęt. (Za:www.Dziennik.pl, Polska nie jest gotowa na wojnę. Tak pokazał raport NIK, 19.06.2012)

 

Walka o  naprawę państwa

 

  Współcześni obywatele naszej ojczyzny niestety chcą wierzyć, że Polską rządzą ludzie beztroscy i naiwni, którzy chcą dobrze, ale bardzo często podejmują fatalne decyzje. Polacy jako Naród nic z tym nie robią bo myślą, że wszystko dobrze się skończy. Życie to jednak nie film i nic co jest pozostawione w naturze samo sobie nie uporządkuje się i nie naprawi w pożądanym kierunku. Spraw wymagających szybkiego naprawienia jest dużo, jeszcze nie dawno mówił o tym sam gen. Sławomir Petelicki.

 

Dlaczego dzieje się źle w naszym państwie?

 

Polska nie posiada porządnego kontrwywiadu, dlatego naszą ojczyzną rządzą  agenci wpływu oraz nieudacznicy, którzy świadomie są forowani  przede wszystkim przez agentów wpływu i rzadziej przez  agentów obcych wywiadów. Wiadomo, że taki "niefachowiec" umieszczony w ważnym miejscu państwowego aparatu władzy, może nieświadomie (może o niczym nie wiedzieć) wiele naniszczyć przez swoją niekompetencję.

Człowiek takiego kalibru jak gen. Sławomir Petelicki, który dobrze znał się na służbach widział co się dzieje i bił na alarm. Na swoim koncie miał wiele dokonań, ostatnio akcentuje się głównie to że był współtwórca GROM-u. Należy tutaj przypomnieć najważniejsze doświadczenia życiowe generała: Od 1969 do 1990 funkcjonariusz SB, Departamentu I MSW – wywiad cywilny PRL. Pełnił służbę za granicą w placówkach dyplomatycznych jako dyplomata PRL: w 1971 w Wietnamie Północnym, w 1972 w Chinach, od 1973 w Konsulacie Generalnym PRL w Nowym Jorku był odpowiedzialny za kontwywiad zagraniczny (rozpoznawanie obcych dyplomatów, pełniących służbę wywiadowczą). W 1976 roku Wydział XI Departamentu I MSW specjalizujący się w rozpracowywaniu emigrantów miał założyć sprawę o kryptonimie „Tyrmand”. Zamknięto ją w 1981. Po powrocie do kraju pracował w komórce organizacyjnej Departamentu I MSW ds. wywiadu ekonomicznego, następnie przebywał na placówce dyplomatycznej PRL w Szwecji. Był zaangażowany w szkolenie agenta TW „Grey” i stworzenie planu jego wykorzystania. Zadania tego agenta „polegały na obserwacji środowiska polonijnego w Szwecji, ze szczególnym uwzględnieniem przedstawicielstw KPN i KSS KOR”. W latach 80 tych XX w był Szefem Wydziału Ochrony Placówek MSZ, nadal pełniąc służbę w MSW. 13 lipca 1990 roku z polecenia Premiera Tadeusza Mazowieckiego, Ministra Spraw Wewnętrzmych Krzysztofa Kozłowskiego i akceptacji Prezydenta RP Wojciecha Jaruzelskiego ppłk Petelicki objął dowodzenie niejawną Grupą Reagowania Operacyjno-Manewrowego funkcjonującą jako jednostka wojskowa 2305. Był specjalistą od dalekiego rozpoznania i dywersji . Brał udział w wielu tajnych operacjach zagranicznych (źródło:Wikipedia")

Czy człowiek o takiej wiedzy musiał zginąć. Czy zginął śmiercią samobójczą?

 

 


Podziel się
oceń
12
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

"Polskie obozy śmierci" - to typowa dezinformacja.

czwartek, 31 maja 2012 18:48

Polskie obozy śmierci ?


   Polskie obozy śmierci to typowa dezinformacja z którą trzeba walczyć na wszelkich liniach frontu walki informacyjnej. Od kilku lat Polska walczy ze zintensyfikowanym kreowaniem Polaków na antysemitów oraz nazywaniem obozów koncentracyjnych "polskimi obozami śmierci. Jak widać na razie z marnym skutkiem, gdyż w przekazie medialnym na całym świecie ciągle padają takie sformuowania. Tylko idiota może twierdzić, że współpracownicy i doradcy prezydenta Obamy nie wiedzą jak powinno nazywać się obozy koncentracyjne stworzone przez Niemców w czasie II w.św. Znawcy tematu nazywają to wprost że jest to agentura wpływu i to sięgająca bardzo wysoko bo w administracji Białego Domu. "Obama użył słów o "polskim obozie śmierci" podczas wtorkowych uroczystości pośmiertnego uhonorowania Prezydenckim Medalem Wolności Jana Karskiego. Mówiąc o bohaterskim kurierze polskiego podziemia, który w czasie II wojny światowej bezskutecznie alarmował Zachód o zagładzie Żydów, Obama powiedział, że kurier podziemia AK "został przeszmuglowany do Getta Warszawskiego i polskiego obozu śmierci" (www.pap.pl)

 

 


Dezinformacja

To dezinformacja, w której jedne i te same niemieckie obozy koncentracyjne określa się wieloma różnymi nazwami mówiąc, że są to polskie obozy, nazistowskie obozy , czy też po prostu obozy koncentracyjne lub obozy masowej zagłady celowo pomijając w nazwie, że to były "niemieckie" obozy śmierci, co skutkuje utrwalaniem w  świadomości przeciętnych obywateli fałszywych informacji. Mechanizm produkowania w mediach tej krzywdzącej frazy działa jak mechanizm związany z publicznym pomówieniem, gdzie wprawdzie prawo prasowe nakazuje przeprosić za nieprawdziwe informacje, to jednak istnieje możliwość, że osoby wprowadzone w bład nigdy nie przeczytają tego sprostowania.

Nazywanie obozów koncentracyjnych polskimi ma na celu rozmywanie winy. Jeden z publicystów Rzeczpospolitej pisze:"Co ciekawe, w krótkiej notce biograficznej o Janie Karskim zamieszczonej na stronie internetowej Białego Domu jest także mowa o „okupacji" - nie niemieckiej jednak, lecz „nazistowskiej" ("under Nazi occupation"). Ktoś musiał się więc wysilić, aby do tekstu nie wkradło się słowo „German", które akurat w tym wypadku byłoby jak najbardziej stosowne. ( żródło www.rp.pl, Obama już zrozumiał inni nie, 30.05.2012)

 

 

 

Pożyteczni idioci

W XXI w. gdzie informacja potrafi obalać rządy, wymuszać świadczenia i odszkodowania oraz spychać na margines poszczególne osoby lub grupy społeczne trzeba być idiotą informacyjnym aby wierzyć w dobrą wolę ludzi źle używajacych słów. Ktoś kto uzywa nazwy "Polski Obóz Śmierci" wprowadza opinię publiczną w bład i tworzy w umysłach fałszywe wyobrażenia (pozostawia ślady w postaci rejestratów- zob. cybernetyka społeczna, do których umysł może się podświadomie odwołać ze względu na pozostawiony ślad: podobnie jak w przypadku materiałów reklamowych. Jeśli bez złudzeń przyjrzymy się jak pewne srodowiska z Janem Tomaszem Grossem na czele naciągaja fakty historyczne by  przypisać winę Polakom za mordowanie Żydów, a do tego dołączymy nazywanie niemieckich obozów koncentracyjnych polskimi obozami, to zrozumiemy, że wszystko układa się w jedną propagandową całość. A założenia tej propagandy mają na celu wpędzanie Polaków w kompleks winy. Pozostaje pytanie kto może na tym skorzystać? Odpowiedż jest prosta to Żydzi, którzy wysuwają roszczenia ekonomiczno- majątkowe oraz Niemcy, którzy zapłacili już za swój kompleks winy i aby umniejszyć swoją rolę i zamknąć ten rozdział swojej historii chętnie przenieśli by lub chociaż podzielili by się winą za mordowanie Żydów.


Podziel się
oceń
6
1

komentarze (22) | dodaj komentarz

Życzenia

niedziela, 08 kwietnia 2012 23:08

Zdrowych Spokojnych Świąt Wielkiej Nocy oraz Wielu Łask Bożych Życzy:

Redakcja TWX


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (28) | dodaj komentarz

1 MARCA

piątek, 02 marca 2012 13:10

 

1 MARCA

DZIEŃ ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH

 

 

 

 1 marca obchodziliśmy Dzień Żołnierzy Wyklętych – patriotów, którzy nigdy nie pogodzili się z utratą wolności,  narzuceniem wrogiego komunistycznego systemu i całkowitego uzależnienia od ZSRR. To była walka niebezpieczna i beznadziejna ze strategicznego punktu widzenia (bo z góry przegrana ) Jednak ciągłe pościgi i trudy życia w lesie były niczym przy tym co przygotowali im funkcjonariusze z UB. Instalowanie nowego wrogiego systemu wymagało specjalnej kadry kierowniczej.

Do dzisiaj ze względu na poprawność polityczną, przemilczana jest rola osób pochodzenia żydowskiego.[...]W styczniu1945 r. komendant Okręgu AK Białystok w swoim raporcie do Londynu pisał:„NKWD przy pomocy pozostałych Żydów urządza krwawe orgie”. Rok później kierownictwo WiN informowało: „Na każdym kroku daje się odczuć ich [Żydów– K.S.] serdeczny stosunek do Sowietów i odwrotnie oraz popieranie ich tak przez Sowietów i PPR, jak i przez władze administracyjne i Bezpieczeństwa” ;„Najważniejszei materialnie najwięcej popłatne placówki państwowe są obsadzone Żydami.W administracji państwowej, w szkolnictwie średnim i wyższym, w sądownictwiei w wojsku tkwią Żydzi na nadrzędnych stanowiskach”; „Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski – Żydzi komuniści, oddając się w zupełności jako znawcy stosunkó i terenu na usługi NKWD, byli […] czynnikiem, który najwięcej przyczynił się do masowych aresztowań, rozstrzeliwań, deportacji, zwłaszcza członków polskie goruchu niepodległościowego”.(Aparat Bezpieczeństwa w Polsce. Kadra kierownicza . Tom I 1944-1956, red naukowa Krzysztof Szwagrzyk, Warszawas 2005 s. 61)

 


 


Dzięki uprzejmości dawnych działaczy Ligi Narodowo-Demokratycznej prezentujemy materiały, które w bezkompromisowej formie i bez cenzury  były upowszechniane w 1981 r. w materiale „Czerwone Plamy Historii”.

 

„Specem od brudnej roboty w MBP- był Radkiewicz. To gen. Orechów wraz doradcami opracował dla MBP-gdzie wszystkie kluczowe stanowiska obsadzili Żydzi – plan wyniszczenia żołnierzy Armii Krajowej, „elementów antysocjalistycznych” i  reakcyjnych a w pierwszym rzędzie tych, którzy podjęli samoobronę przed szalejącym terrorem NKWD i Urzędu Bezpieczeństwa.

  Akcji nadano kryptonim „Czulent”, co w języku hebrajskim oznacza potrawę żydowską. Jest ona tym smaczniejsza, im dłużej siedzi w piecu. Tym razem religijną potrawę żydowską stanowiły ofiary zbrodni terroru- czyli żołnierze AK i resztki niewymordowanej przez Niemców inteligencji polskiej.

  Stalin nienawidził Polaków i szukał zemsty za klęskę roku 1920. Nie ufał Polakom a nawet komunistom polskim, których przywódców wezwał przed 1939 r. do Moskwy i kazał wymordować. Dlatego powierzył powierzył Polskę „w pacht” (jak się wyraził J. Berman) Żydom.

  Polacy zdawali sobie z tego sprawę, ale nie byli zdolni się temu przeciwstawić. Wielu przyjmowało taką sytuację mając nadzieję, że polscy Żydzi będą lepsi niż NKWD. Oba narody – polski i żydowski doznały przecież tak straszliwych cierpień i poniosły tak wielkie ofiary, że nikomu nie przychodziło do głowy, że Żydzi ocaleni od niechybnej zagłady, będą szukać odwetu nie na Niemcach, którzy zapłacili odszkodowanie za śmierć każdego Żyda, ale na Polakach.

Stało się jednak inaczej. Żydzi doznali wiele pomocy od ludności polskiej, chociaż za udzielenie pomocy Żydowi płaciło się życiem. Za uratowanie Żyda zapłacił życiem przywódca Obozu Narodowego Radykalnego Mosdorf, który uchodził za największego „antysemitę” w opinii Żydów.

  Pułkownik Eugeniusz Landsberg- Żyd, szef Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Warszawie, ukrywał się w czasie okupacji niemieckiej w Polsce w klasztorze katolickim. Ten arcyłotr odpłacił się za to wielu setkami wyroków śmierci, których domagał się jako prokurator dla tych, którzy walczyli w obronie swego Kraju.

  A iluż było Żydów- takich jak Landsberg, Podlaski, Med, Frękiel, Różański, Borejsza, Światło i cała plejada funkcjonariuszy Sądownictwa i Prokuratury oraz Urzędu Bezpieczeństwa ![…]

Dlatego wszyscy niemal Żydzi, którzy brali w tej akcji udział , zmienili nazwiska. Bo jaki inny powód kazał im wyrzekać się własnych nazwisk i własnego pochodzenia? Polacy nie byli stroną walczącą z Żydami. Dla ukrycia haniebnych planów przyjęli polskie nazwiska, po prostu dla zatarcia śladów. Tak czyniło UB, tak czyniła Informacja”( Czerwone Plamy historii, Ruch Reform Społecznych, Warszawa 1981, s.62-63)

 



O obecności Żydów i osób pochodzenia żydowskiego w MBP pisał także Nikołaj Seliwanowski, doradca NKWD przy MBP, w swoim raporcie do Berii z 20 października 1945 r. „W Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego pracuje 18,7% Żydów,50% stanowisk kierowniczych zajmują Żydzi. W I Departamencie tego Ministerstwa pracuje 27% Żydów. Zajmują oni wszystkie stanowiska kierownicze. W Wydziale Personalnym – 23% Żydów, na stanowiskach kierowniczych – 7 osób. W Wydziale ds. Funkcjonariuszy (inspekcja specjalna) – 33,3[%] Żydów, wszyscy zajmują odpowiedzialne stanowiska. W Wydziale Sanitarnym MBP – 49,1[%] Żydów, w Wydziale Finansowym – 29,9[%] Żydów”. Do dziś funkcjonuje pogląd sformułowany na łamach „Naszego Losu”: „po roku 1944 rozpoczęły się w Polsce krwawe rządy żydokomuny,wdrażane przy pomocy sowieckich czołgów i bagnetów”; Żydzi byli„pomocnikami rewolucji”, ukrywającymi się pod „dobrymi, słowiańskimi nazwiskami”; w UB „kluczowe stanowiska zawsze okupowali […] Żydzi”".(Aparat Bezpieczeństwa w Polsce. Kadra kierownicza . Tom I 1944-1956, red naukowa Krzysztof Szwagrzyk, Warszawas 2005 s. 62)

 


Wielu "badaczy'' kwestionowało te dane, ale jak podają ostrożne źródła Instytutu Pamięci Narodowej: „Nie analizując przyczyn, dla których tak wielu Żydów i osób pochodzenia żydowskiegoznalazło się w UB – nie sposób jednak negować wyników danych statystycznych.W okresie największego terroru i bezprawia w Polsce, w latach 1944–1954,na 450 osób pełniących najwyższe funkcje w MBP (od naczelnika wydziału wzwyż)aż 167 było pochodzenia żydowskiego . Biorąc pod uwagę, że powojnie Żydzi i osoby pochodzenia żydowskiego stanowili niespełna 1 proc. ludności kraju, to ich 37-procentowy udział w kierownictwie MBP stanowi trudną do ukrycia nadreprezentację osób jednej narodowości. Niższy, lecz nadal znaczny, był odsetek pełniących najwyższe funkcje kierownicze w jednostkach terenowych. Ze 161 szefów i zastępców szefów WUBP/WUdsBP, aż 22 (13,7 proc.) było pochodzenia żydowskie (Aparat Bezpieczeństwa w Polsce. Kadra kierownicza . Tom I 1944-1956, red naukowa Krzysztof Szwagrzyk, Warszawas 2005 s.  63)

Jak pisze autor "Czerwonych plam historii" czy w świetle faktów zbiegiem okoliczności jest, że ci którzy wymordowali żołnierzy wyklętych zostali tak łaskawie potraktowani przez los. Czy nie jest paradoksem, że Polacy którzy uratowali tylu Żydów, sami doznali od nich strasznych cierpień. Czy nie jest śmiesznym, że oskarża się nas o antysemityzm?

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
13
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 23 września 2017

Licznik odwiedzin:  228 952  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O mnie

Tajna Wiedza eXtremalna- wiedza dla nas, nie dla mas.

O moim bloogu

Walcz, albo giń w gąszczu informacji.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 228952

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Pytamy.pl